"Nawet gdybym miał zarabiać najmniej w zespole, nie byłby to problem"

20.04.2012
- Piwo? Od czasu do czasu można wypić, ale do alkoholu mnie nie ciągnie. Kiedy drużyna dostawała pozwolenie, a ja musiałem zostać przy wodzie, nie byłem rozczarowany - mówi Arkadiusz Milik.
Napastnik Górnika Zabrze, który niedawno skończył 18 lat, dobrze wpasował się w ekstraklasową drużynę. Zaowocowało to nową umową z klubem z Roosevelta. - Chodziło o pewien zapis w mojej umowie, który wszedł w życie w momencie ukończenia przeze mnie 18. roku życia - tłumaczy napastnik. Podwyżki więc nie było? - Warunki, na których jestem w klubie, zostały takie same, ale w żadnym wypadku mi to nie przeszkadza. Niczego wielkiego w piłce jeszcze nie zrobiłem, a nie jestem też pazerny na pieniądze. Gdybym nawet miał zarabiać najmniej w zespole, nie będzie to dla mnie problemem. Jestem na takim etapie, że liczy się przede wszystkim dalszy rozwój - tłumaczy 18-latek.

Obecnie Milik ma przed sobą jeszcze cztery lata kontraktu. To długi czas, więc napastnik nie jest przekonany, że wypełni umowę, ale na razie nigdzie się nie wybiera. - Przyszłości przewidzieć nie można, ale podchodzę do wszystkiego z chłodną głową. Nigdzie mi się nie spieszy - deklaruje. Tak naprawdę jednak były gracz Rozwoju Katowice pełnię umiejętności może pokazać dopiero w przyszłym sezonie. - Nie podchodzę do tego w taki sposób. Nie chcę czekać do kolejnego sezonu. To swoje maksimum możliwości chciałbym dać drużynie już teraz. Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze mi wychodzi - przyznaje gracz zabrzan.

Jutro Górnik zagra na wyjeździe z Jagiellonią Białystok, a występu Milika w podstawowym składzie można się raczej spodziewać. Piłkarz może więc sporo zawdzięczać Adamowi Nawałce. - Jestem mu bardzo wdzięczny, bo stawiał na mnie nawet po słabych meczach, jakie grałem w końcówce jesieni i na początku wiosny. Myślę, że nie każdy dałby mi taki kredyt zaufania - twierdzi Milik, dla którego jutrzejszy mecz może być okazją do spotkania z jednym z lepszych polskich napastników - Tomaszem Frankowskim, o ile ten zdoła się wyleczyć. Jednego z jego najlepszych występów, okraszonego golem przeciwko Anglii na Old Trafford w 2005 roku Milik jednak nie pamięta. - Aż tak futbolem się wtedy jeszcze nie interesowałem. Nic dziwnego, miałem wtedy dopiero 11 lat - kończy napastnik.
źródło: Sport

Przeczytaj również