Napastnik tyszan chce strzelić gola dla siebie i dla... babci

10.11.2012
Marcin Folc, napastnik GKS-u Tychy, wyspecjalizował się w tej rundzie w bramkach z dedykacjami. Jeśli wbije dziś bramkę Cracovii, zadedykuje ją babci, choć nie ukrywa, że i jemu gol by się przydał.
- Wiem, że wczoraj urodziny miał Krzysiek Pilarz, bramkarz Cracovii. Jemu złożę tradycyjnie życzenia. Ale jeśli go pokonam, to gola zadedykuję babci, która czeka od 26 października. Mnie też trafienie może się przydać, bo w grudniu siądę do rozmów z kierownictwem klubu na temat mojej przyszłości. Im więcej będę miał wtedy goli, tym więcej argumentów za pozostaniem w Tychach. A nie ukrywam, że zależy mi na tym - mówi Folc.

Z wspomnianym Pilarzem Folc grał kiedyś w jednej drużynie - RKS-ie Radomsko. - Dawne czasy. Co prawda w ekstraklasie wtedy Krzysiek nie zagrał, bo pierwszym bramkarzem był Adam Matysek, ale na treningach i w następnym sezonie w II lidze prezentował umiejętności, które już wtedy wróżyły mu ciekawą przyszłość - przyznaje napastnik.

Swojemu byłemu koledze z drużyny tyski snajper jeszcze ani razu nie strzelił bramki. A próbował dwukrotnie, w barwach Zagłębia Sosnowiec. - Ten pierwszy mecz pamiętam, bo daliśmy sobie wbić bramkę na 0-1 w ostatnich sekundach. Drugi niczym specjalnym nie utknął mi w pamięci. Wierzę, że za trzecim razem uda mi się pokonać Krzyśka. Wtedy na pewno to spotkanie zapamiętam na dłużej - kończy.

GKS Tychy - Cracovia
sobota, 12:00
źródło: Sport

Przeczytaj również