Największy wkład w transfer Kuliga na Roosevelta ma... "Wiśnia"

28.08.2009
Gdyby nie znajomość z Jackiem Wiśniewskim, byłym piłkarzem Górnika, Przemysław Kulig prawdopodobnie nie trafiłby do Zabrza.
Przemysław Kulig to postać w Zabrzu zupełnie nowa, co nie oznacza, że prawy obrońca czuje się na Roosevelta osamotniony. - Znam Tomka Zahorskiego, z którym grałem razem w Górniku Łęczna. Oprócz tego doskonale pamiętam trenera Marka Kostrzewę, który ściągnął mnie z Jagiellonii Białystok do Łęcznej - zauważa zawodnik reprezentujący ostatnio barwy Cracovii.

Tymczasem... - Największy wkład w to, że jestem piłkarzem Górnika, ma Jacek Wiśniewski, czyli mój były kolega klubowy w Krakowa. "Wiśnia" dużo mi o Śląsku opowiadał i gorąco zachęcał do związania się z Górnikiem. Mówił, że drużynie przyda się prawy obrońca z ligowym doświadczeniem - dodaje Kulig.
źródło: Górnik Zabrze / SportSlaski.pl

Przeczytaj również