Największy sponsor wpompował w Ruch i Górnika ponad 11 milionów!
13.06.2011
W ciągu minionych 12 miesięcy warszawski zespół zasilili kolejno Tomasz Brzyski (Ruch Chorzów, 500 tys.), Artur Sobiech (Ruch, milion euro), Maciej Sadlok (800 tysięcy euro), zaś tego lata Daniel Sikorski i Robert Jeż (łącznie około 4,5 miliona złotych). Choć śląskim kibicom te transfery się nie podobają, to gdyby nie one Ruch i Górnik mogłyby dziś nie mieć licencji na grę w ekstraklasie. Pozwalają bowiem łatać dziury w budżecie.
- To postać bardzo kontrowersyjna i z wieloma jego decyzjami mógłbym polemizować i się nie zgadzać, ale musimy pamiętać i szanować tego człowieka za to, że inwestuje swoje pieniądze w polską ligę i, co najważniejsze, tutaj je wydaje. To jeden z warunków rozwoju ligi. Najgorzej jak kasa "wychodzi" z ligi. Górnik i Ruch dzięki tym pieniądzom są wciąż na karuzeli i mogą stawiać na kolejnych młodych piłkarzy - uważa Grzegorz Mielcarski, były reprezentant Polski.
Ruch Chorzów pieniędzy za transfery Sobiecha i Sadloka nie mógł w pełni zapisać po stronie zysków, bowiem część trzeba było przelać na konta poprzednich klubów zawodników - Grunwaldu Ruda Śląska i Pasjonata Dankowice. W pierwszym przypadku trzeba zapłacić 30% kwoty, w drugim 10, jednak Ruch nadal tego nie uczynił. - O takich transferach marzy większość klubów w Polsce. Dobrze zagrać, wypromować i sprzedać... Pamiętajmy, że po piłkarzy z Zabrza i Chorzowa nie sięgnie dziś żaden zachodni klub. Gdzie tych piłkarzy mają zobaczyć? Nadzieją są tylko najsilniejsze finansowo drużyny w Polsce - mówi Jacek Grembocki, były piłkarz Górnika.
Również i w Zabrzu nie pozostawiają wątpliwości, że te pieniądze są dla klubu zbawienne. - Nie będziemy ukrywać, że dla naszego budżetu to bardzo ważne pieniądze. Jako kibic chciałbym, by szczególnie Jeż został w Zabrzu, ale wiem, że są oferty, których się nie odrzuca. Faktycznych kwot nie mogę podać, ale dzięki tym pieniądzom możemy uregulować zapisane na piśmie zobowiązania finansowe wobec piłkarzy. Mamy je zrealizować do czerwca. Bez tych transferów za dwa miesiące mielibyśmy w kadrze Jeża i - na przykład - minus dziesięć punktów za niezrealizowane zobowiązania. Cały czas jesteśmy pod specjalnym nadzorem - mówi Tomasz Młynarczyk, prezes Górnika.
Dziś można tylko gdybać, jak wyglądałyby obie drużyny, gdyby wszyscy ci piłkarze zostali na Cichej i Roosvelta. - Pewnie liczyłyby się w walce o czołowe lokaty w lidze, ale trudno oddzielnie mówić o stronie finansowej i sportowej. Jak jest dobra oferta to piłkarza sprzedaje też Manchester United. Może doczekamy, a chciałbym tego bardzo, by Górnik i Ruch mogły sobie pozwolić na kupowanie drogich zawodników, a nie ich sprzedaż. Górnik dwa lata temu tak zrobił i gdzie skończył? W I lidze. Ten przykład pokazuje, że lepiej poszukać w okolicy, postawić i promować - kończy Grzegorz Mielcarski.
- To postać bardzo kontrowersyjna i z wieloma jego decyzjami mógłbym polemizować i się nie zgadzać, ale musimy pamiętać i szanować tego człowieka za to, że inwestuje swoje pieniądze w polską ligę i, co najważniejsze, tutaj je wydaje. To jeden z warunków rozwoju ligi. Najgorzej jak kasa "wychodzi" z ligi. Górnik i Ruch dzięki tym pieniądzom są wciąż na karuzeli i mogą stawiać na kolejnych młodych piłkarzy - uważa Grzegorz Mielcarski, były reprezentant Polski.
Ruch Chorzów pieniędzy za transfery Sobiecha i Sadloka nie mógł w pełni zapisać po stronie zysków, bowiem część trzeba było przelać na konta poprzednich klubów zawodników - Grunwaldu Ruda Śląska i Pasjonata Dankowice. W pierwszym przypadku trzeba zapłacić 30% kwoty, w drugim 10, jednak Ruch nadal tego nie uczynił. - O takich transferach marzy większość klubów w Polsce. Dobrze zagrać, wypromować i sprzedać... Pamiętajmy, że po piłkarzy z Zabrza i Chorzowa nie sięgnie dziś żaden zachodni klub. Gdzie tych piłkarzy mają zobaczyć? Nadzieją są tylko najsilniejsze finansowo drużyny w Polsce - mówi Jacek Grembocki, były piłkarz Górnika.
Również i w Zabrzu nie pozostawiają wątpliwości, że te pieniądze są dla klubu zbawienne. - Nie będziemy ukrywać, że dla naszego budżetu to bardzo ważne pieniądze. Jako kibic chciałbym, by szczególnie Jeż został w Zabrzu, ale wiem, że są oferty, których się nie odrzuca. Faktycznych kwot nie mogę podać, ale dzięki tym pieniądzom możemy uregulować zapisane na piśmie zobowiązania finansowe wobec piłkarzy. Mamy je zrealizować do czerwca. Bez tych transferów za dwa miesiące mielibyśmy w kadrze Jeża i - na przykład - minus dziesięć punktów za niezrealizowane zobowiązania. Cały czas jesteśmy pod specjalnym nadzorem - mówi Tomasz Młynarczyk, prezes Górnika.
Dziś można tylko gdybać, jak wyglądałyby obie drużyny, gdyby wszyscy ci piłkarze zostali na Cichej i Roosvelta. - Pewnie liczyłyby się w walce o czołowe lokaty w lidze, ale trudno oddzielnie mówić o stronie finansowej i sportowej. Jak jest dobra oferta to piłkarza sprzedaje też Manchester United. Może doczekamy, a chciałbym tego bardzo, by Górnik i Ruch mogły sobie pozwolić na kupowanie drogich zawodników, a nie ich sprzedaż. Górnik dwa lata temu tak zrobił i gdzie skończył? W I lidze. Ten przykład pokazuje, że lepiej poszukać w okolicy, postawić i promować - kończy Grzegorz Mielcarski.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów