Najpierw bój o ligowe punkty, później... czas na kawę i wspomnienia

02.03.2013
Zaskakujące wyniki obecnej serii gier spowodowały, że Górnik Zabrze zagra dzisiaj o to, by zrównać się z prowadzącą Legią Warszawa. Rywal - Jagiellonia Białystok - teoretycznie nie jest zbyt wymagający...
17. kolejka ekstraklasy jak na razie układa się dla Górnika prawie że idealnie. Przegrał wicelider z Poznania, wczoraj punkty straciła prowadząca w tabeli warszawska Legia. Jeśli "Trójkolorowi" wygrają dzisiaj, zrównają się punktami z liderem. A wtedy marzenia kibiców o podium jeszcze by wzrosły...

Czasy, kiedy to Górnik nie tylko był w trakcie sezonu na podium, ale też i po ostatniej kolejce, pamięta Dariusz Koseła. Obecny asystent trenera zespołu Młodej Ekstraklasy zdobył z zabrzańskim zespołem mistrzostwo Polski, a także reprezentował jego barwy w 1994 roku. Ekipa z Roosevelta w tamtym roku po raz ostatni kończyła rozgrywki na "pudle".

- Niekiedy wracam do tych czasów. To super sprawa zagrać w europejskich pucharach, ale runda wiosenna dopiero się zaczyna i nie ma co się napalać. Aspiracje są duże wśród chłopaków, zwłaszcza jeżeli na początku wygrywa się w derbach. Boisko zweryfikowało, co miało zweryfikować. Górnik był lepszy, a moim zdaniem z meczu na mecz powinno być jeszcze lepiej. To efekt bardzo dobrej pracy trenera Adama Nawałki - mówi Koseła, który będzie miał okazję porozmawiać o starych dziejach z kolegami z boiska.

Nasz rozmówca grał w jednej drużynie z Tomaszem Hajtą i Dariuszem Dźwigałą, którzy tworzą sztab szkoleniowy dzisiejszego rywala Górnika. - Czekam na to, tylko nie wiem, czy znajdziemy czas przed meczem, czy po. Po spotkaniu pewnie chwila do pogawędki się znajdzie, ale... nie wiadomo kto w jakich nastrojach będzie. Wiadomo jak to jest, jak się wygrywa to jest fajnie, gorzej po porażkach - uśmiecha się Koseła.

Większe szanse na lepsze humory po końcowym gwizdku daje się gospodarzom. Trzeba jednak pamiętać, że przy Roosevelta zmierzą się... dwie najczęściej remisujące drużyny w tym sezonie. - Jesteśmy faworytami w tym meczu, nie ma co ukrywać. Jagiellonia ma za sobą dwie porażki, my gramy u siebie, będziemy mieć wsparcie swoich kibiców - nie ma wątpliwości medalista olimpijski z Barcelony.

Kolejną osobą, która będzie miała okazję spotkać się z byłymi kolegami z zespołu będzie Tomasz Zahorski. To właśnie między innymi przez nieudany epizod z "Jagą" powrót piłkarza do Zabrza nie do końca niektórych przekonywał. - Żadnego problemu z kibicami już nie powinien mieć. Strzelił bramkę, która dała wygraną w poprzednim meczu, a to właśnie postawą na boisku zawodnik udowadnia swoje umiejętności. Zrobił to, co do niego należy i pomógł klubowi - mówi asystent Józefa Dankowskiego.

Grę w Białymstoku ma za sobą także Aleksander Kwiek, z kolei w ekipie Jagiellonii znajduje się były piłkarz Górnika, Michał Pazdan. Ten jednak - z powodu nadmiaru żółtych kartek - będzie przyglądał się grze z trybun. Będzie mógł sobie tam uciąć pogawędkę m.in. z Konradem Nowakiem, który wypadł z meczowej "18" z powodu kontuzji. W dalszym ciągu poza grą jest Prejuce Nakoulma.

Górnik Zabrze - Jagiellonia Białystok
niedziela, 17:00
sędzia Bartosz Frankowski (Toruń)
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również