"Najedli się" niedosytu
17.03.2009
Zabrzanie nie przegrali od czterech spotkań, gromadząc w nich osiem punktów. Górnik nadal jednak zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. - Od początku rundy wiosennej prezentujemy bardzo solidną piłkę. Niestety dla nas, cały dół tabeli również gromadzi punkty i dlatego jesteśmy na dnie - mówi Przemysław Pitry. - Wierzymy, że nasza dobra dyspozycja przełoży się w następnych spotkaniach na zwycięstwa, a to z pewnością zaprocentuje awansem do góry w ligowej tabeli - dodaje.
Ostatnie dwa pojedynki na Roosevelta Górnik zremisował i po obu wyczuwalny był ogromny niedosyt. - Po meczu z "Kolejorzem" mamy jeszcze większy niż po Arce. Z gdynianami goniliśmy bowiem wynik, a tym razem spokojnie prowadziliśmy i straciliśmy gola w doliczonym czasie gry. To duży niefart - mówi były gracz Lecha.
Nikt w Zabrzu nie ma pretensji do Pawła Strąka, który w niedzielnym meczu trafił do własnej siatki. - W szatni specjalnie nad tym się nie zastanawialiśmy, czy można było zrobić coś lepiej w tej sytuacji. Tak na chłodno można powiedzieć, że Paweł wchodził "na gazie" i chciał tę piłkę wybić. Gdyby nie on, to do siatki zapewne trafiłby Rengifo. Teraz można domniemywać, co by było, gdyby… - mówi Pitry. - Pomimo to, atmosfera w zespole w dalszym ciągu jest doskonała i bojowa. Jesteśmy zjednoczeni, aby zrealizować nasz cel, jakim jest utrzymanie się w lidze - dodaje.
We wtorek trener Henryk Kasperczak przeprowadził jeden trening. Indywidualnie ćwiczyli zawodnicy, którzy zagrali w spotkaniu Młodej Ekstraklasy, czyli Dawid Jarka, Mariusz Gancarczyk, Marek Krotofil oraz Kamil Wereszczyński.
Ostatnie dwa pojedynki na Roosevelta Górnik zremisował i po obu wyczuwalny był ogromny niedosyt. - Po meczu z "Kolejorzem" mamy jeszcze większy niż po Arce. Z gdynianami goniliśmy bowiem wynik, a tym razem spokojnie prowadziliśmy i straciliśmy gola w doliczonym czasie gry. To duży niefart - mówi były gracz Lecha.
Nikt w Zabrzu nie ma pretensji do Pawła Strąka, który w niedzielnym meczu trafił do własnej siatki. - W szatni specjalnie nad tym się nie zastanawialiśmy, czy można było zrobić coś lepiej w tej sytuacji. Tak na chłodno można powiedzieć, że Paweł wchodził "na gazie" i chciał tę piłkę wybić. Gdyby nie on, to do siatki zapewne trafiłby Rengifo. Teraz można domniemywać, co by było, gdyby… - mówi Pitry. - Pomimo to, atmosfera w zespole w dalszym ciągu jest doskonała i bojowa. Jesteśmy zjednoczeni, aby zrealizować nasz cel, jakim jest utrzymanie się w lidze - dodaje.
We wtorek trener Henryk Kasperczak przeprowadził jeden trening. Indywidualnie ćwiczyli zawodnicy, którzy zagrali w spotkaniu Młodej Ekstraklasy, czyli Dawid Jarka, Mariusz Gancarczyk, Marek Krotofil oraz Kamil Wereszczyński.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów