"Nadszedł moment, kiedy trzeba sobie wyrazić swoje poglądy"

06.03.2013
Co dalej z drużyną Justyny Kowalczyk? Po niezbyt udanych mistrzostwach świata mówiło się, że zawodniczka AZS-u AWF Katowice jest skonfliktowana z trenerem. Plotka została zdementowana, ale...
Trener Aleksander Wierietielny zarzucał Kowalczyk, że ta nie realizowała założeń podczas biegu na 30 km, w którym Polka zdobyła srebrny medal mistrzostw świata. - Skrytykowałem ją za ostatni wyścig. Nie zmienię. To była z jej strony pokazówka. Narciarze nie lubią takich jak Petter Northug czy Marit Bjoergen, którzy cały wyścig "siedzą" za plecami i wyskakują w ostatniej chwili przed metą. Justyna chciała pokazać, że umie pociągnąć i później wygrać. Chciałbym, żeby się nie upierała przy swoim zdaniu - mówi dla "Przeglądu Sportowego" szkoleniowiec.

Kowalczyk zostaje przy swoim zdaniu. - Ostatni wyścig obejrzałam już trzy razy. Skonfrontowałam to z różnymi opiniami i moimi odczuciami na trasie. Powiem tak - nie zmieniłabym ani jednego kroku i jestem dumna z tego srebra. Jedyne co bym zrobiła inaczej, to byłabym bardziej kategoryczna na rozgrzewce i tyle - przyznaje Polka.

Kolejne zawody Pucharu Świata odbędą się w Lahti. Ekipa oczywiście jedzie do Finlandii w komplecie. Będzie tak do zakończenia sezonu. Co dalej? - Nie powiem, że jest u nas bardzo źle, ale nadszedł moment, kiedy trzeba sobie wyrazić swoje poglądy. Spotkamy się wszyscy razem i poproszę chłopaków, żeby każdy powiedział, co myśli - mówi Wierietielny.
źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również