Na zabrzańskim stadionie prawie nic się nie dzieje. A klub traci...
17.10.2013
Podpisany aneks z wykonawcą, firmą Polimex-Mostostal, przewidywał zakończenie prac 30 listopada. Choć do końca terminu pozostało jeszcze kilka tygodni, to ukończenie stadionu do tego czasu graniczyłoby z cudem. Na budowie prawie nić się nie dzieje. Trybuny poddawane są jedynie procesowi hydrofobizacji, czyli nadawania powierzchniom własności odpychania wody.
- Po jego zakończeniu możliwy będzie montaż krzesełek, które już zostały wyprodukowane. Co do dachu, to czekamy na dokument od generalnego wykonawcy, który potwierdzi, że blacha trapezowa odpowiada temu, co jest w projekcie. Taki dokument lada dzień powinien się pojawić. Do tej pory nie mamy też od wykonawcy żadnego roszczenia co do zmiany terminu zakończenia pracy. Tyle że takiego wniosku się spodziewam. Wystarczy przecież, że wyjrzę za okno i zobaczę, co się dzieje na budowie. Jej stan budzi nasz niepokój. Zarówno my, jak i inżynier kontraktu zwracamy na to uwagę. Prosiliśmy już wykonawcę o potwierdzenie listopadowego terminu lub podanie nowego - informuje Tadeusz Dębicki, prezes spółki "Stadion w Zabrzu".
Dziś nie wiadomo, kiedy na nowych trybunach zasiądą kibice. Plany były takie, by miało to miejsce w kwietniu, podczas meczu z Lechem Poznań. Niewykluczone, że spółka podpisze kolejny aneks z wykonawcą, jeżeli ten dobrze uzasadni powodu opóźnienia. Mniej realne jest zerwanie umowy i wybranie nowego wykonawcy.
Na przeciągającej się budowie traci klub. Mecze wicelidera tabeli może teraz oglądać zaledwie trzy tysiące fanów, a to oznacza mały wpływ z biletów do Górniczej kasy.
Więcej na slask.sport.pl
- Po jego zakończeniu możliwy będzie montaż krzesełek, które już zostały wyprodukowane. Co do dachu, to czekamy na dokument od generalnego wykonawcy, który potwierdzi, że blacha trapezowa odpowiada temu, co jest w projekcie. Taki dokument lada dzień powinien się pojawić. Do tej pory nie mamy też od wykonawcy żadnego roszczenia co do zmiany terminu zakończenia pracy. Tyle że takiego wniosku się spodziewam. Wystarczy przecież, że wyjrzę za okno i zobaczę, co się dzieje na budowie. Jej stan budzi nasz niepokój. Zarówno my, jak i inżynier kontraktu zwracamy na to uwagę. Prosiliśmy już wykonawcę o potwierdzenie listopadowego terminu lub podanie nowego - informuje Tadeusz Dębicki, prezes spółki "Stadion w Zabrzu".
Dziś nie wiadomo, kiedy na nowych trybunach zasiądą kibice. Plany były takie, by miało to miejsce w kwietniu, podczas meczu z Lechem Poznań. Niewykluczone, że spółka podpisze kolejny aneks z wykonawcą, jeżeli ten dobrze uzasadni powodu opóźnienia. Mniej realne jest zerwanie umowy i wybranie nowego wykonawcy.
Na przeciągającej się budowie traci klub. Mecze wicelidera tabeli może teraz oglądać zaledwie trzy tysiące fanów, a to oznacza mały wpływ z biletów do Górniczej kasy.
Więcej na slask.sport.pl
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów