Na tak równych boiskach usprawiedliwienia nie będzie

10.08.2009
GKS Katowice i Ruch Chorzów w niezwykle podobnych okolicznościach wróciły na swoje obiekty. Pełne trybuny, blask jupiterów, a do tego zwycięstwa, odniesione w takich samych rozmiarach.
- Nareszcie wróciliśmy na naszą kochaną Bukową! Atmosfera była taka, o jakiej marzyliśmy - przyznał Jacek Gorczyca. Bramkarz katowiczan zachował w piątek czyste konto. Sztuka ta udała się również Krzysztofowi Pilarzowi z Ruchu. "Niebiescy" byli o półtorej klasy lepszym zespołem od Piasta. Uskrzydlały ich trybuny. - Kibice zawsze wspierali nas głośnym dopingiem - mówił Pavol Balaż. - Za to samo boisko przy Cichej kiedyś często było naszym... nieprzyjacielem. Teraz płyta jest wyborna. Nie będziemy się mogli usprawiedliwiać jej złym stanem. Piłka szybko wędruje po murawie. Musimy jeszcze tylko ją poznać, bo dotąd odbyliśmy tylko jeden trening  - dodał Słowak.

Szkoleniowcy Ruchu i GKS-u zalecili, aby trawiaste dywany (na obu obiektach przeprowadzono latem ich renowację) nawodnić przed pierwszymi gwizdkami. - Jeśli murawa jest zroszona, to i piłka szybciej krąży. Łatwiej wtedy o błąd przeciwnika. My sami staramy się zresztą trenować właśnie w takich warunkach - podkreślał Adam Nawałka, trener zespołu z Bukowej.

- Oblewaliśmy boisko w Jaworznie, czynimy tak i teraz. Służy nam gra w takich warunkach - wtórował Piotr Plewnia, autor jednej z bramek, którą w piątek zobaczyło ponad 6000 ludzi.

Przy Cichej było ich 9000. Z czego kilkaset z Gliwic. Najlepszym ogniwem Piasta byli w ten weekend właśnie sympatycy, którzy - mimo słabej postawy piłkarzy - bawili się i dopingowali do końcowego gwizdka, a nawet dłużej. Rzadko też bywa, aby mecz derbowy odbył się bez obrażania siebie nawzajem. Gdyby jeszcze zapomniano bluźnić na tych nieobecnych...
autor: Krzysztof Kubicki, Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również