"Można zarzucić złe wybory i jakość, ale nie brak ambicji"
22.04.2017
Górnik Zabrze zawalił drugi mecz z rzędu na własnym stadionie. "Trójkolorowi" w spotkaniu z Wigrami Suwałki mieli duże problemy z wymienieniem kilku dokładnych podań do przodu, a jeśli już udało im się wyjść z dobrze zapowiadającym się atakiem, to byli bardzo nieskuteczni. Taka gra zdenerwowała kibiców, którzy pożegnali piłkarzy gwizdami i nie nadającymi się do cytowania okrzykami.
- Brakowało nam, szczególnie z przodu, dobrych rozwiązań. W paru sytuacjach wychodziliśmy z przewagą na 30 metrze od bramki. Tutaj jest potrzebna jakość, to jedno podanie, a wszystko było przewidywalne. Przez to odkrywaliśmy się i prowokowaliśmy sytuacje, które miały Wigry - przyznał trener Marcin Brosz. A trzeba przyznać, że w kilku sytuacjach goście mogli objąć prowadzenie, jednak w bramce dobrze spisywał się Tomasz Loska.
Na pochwalę od szkoleniowca zapracował sobie Bartłomiej Olszewski, który wszedł w drugiej połowie za Łukasza Wolsztyńskiego. - Po raz kolejny dał dobrą zmianę. Po pierwsze, wchodził w ciężkiej sytuacji. Rzucamy go ze skrzydła na lewą obronę po kontuzji Meika Karwota. Grał na Damiana Kądziora. Wywiązał się z tego bardzo przyzwoicie - ocenił trener.
- Można nam zarzucić złe wybory, jakość, rozwiązania na boisku, ale nie można młodym zawodnikom zarzucić braku ambicji. Chcieli, ale nie wychodziło - podsumował Brosz.
- Brakowało nam, szczególnie z przodu, dobrych rozwiązań. W paru sytuacjach wychodziliśmy z przewagą na 30 metrze od bramki. Tutaj jest potrzebna jakość, to jedno podanie, a wszystko było przewidywalne. Przez to odkrywaliśmy się i prowokowaliśmy sytuacje, które miały Wigry - przyznał trener Marcin Brosz. A trzeba przyznać, że w kilku sytuacjach goście mogli objąć prowadzenie, jednak w bramce dobrze spisywał się Tomasz Loska.
Na pochwalę od szkoleniowca zapracował sobie Bartłomiej Olszewski, który wszedł w drugiej połowie za Łukasza Wolsztyńskiego. - Po raz kolejny dał dobrą zmianę. Po pierwsze, wchodził w ciężkiej sytuacji. Rzucamy go ze skrzydła na lewą obronę po kontuzji Meika Karwota. Grał na Damiana Kądziora. Wywiązał się z tego bardzo przyzwoicie - ocenił trener.
- Można nam zarzucić złe wybory, jakość, rozwiązania na boisku, ale nie można młodym zawodnikom zarzucić braku ambicji. Chcieli, ale nie wychodziło - podsumował Brosz.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów