"Może byśmy tak pół zespołu wysłali do pracy w kopalni Makoszowy?"

24.10.2011
- Dlaczego mamy zawsze trenerów zmieniać? A może byśmy tak pół zespołu wysłali do pracy w kopalni? - mówi o sytuacji Górnika były szkoleniowiec klubu, Marcin Bochynek, którego poprosiliśmy o ocenę wydarzeń.
- Oglądałem derby z Ruchem, ale w telewizji. Na stadion nie chodzę, bo nie ma dla mnie miejsca przy Roosevelta - zaczyna Bochynek. - Jakie są przyczyny słabej postawy Górnika? Brak ekstraklasowych umiejętności 2/3 zespołu. Dzisiaj nie można kogoś wyróżnić. Kto gra na boku pomocy? Zawodnik, który przyszedł z 3. Bundesligi (Union Berlin występuje w II lidze - przyp red.). No pożal się Boże... A kto na lewej stronie? Nie znam! Siła ognia jest zerowa. Jedna akcja na 45 minut to za mało - uważa szkoleniowiec, który zdobył z zabrzanami mistrzostwo w 1988 roku.

Po dzisiejszym spotkaniu działaczy Górnika z prezydent Zabrza, Małgorzatą Mańką-Szulik, postanowiono, że trenerem pozostanie Adam Nawałka. - Bardzo dobra decyzja. Dlaczego mamy zawsze trenerów zmieniać? A może byśmy tak pół zespołu wysłali do pracy w kopalni Makoszowy? - mówi Bochynek i podaje konkretne przykłady.



- Arkadiusz Milik. Jeden zawodnik na "szpicy", który nic nie potrafi. Owszem, to talent. ale piłkarzem pełną gębą będzie za rok, do trzech lat. Ja wprowadziłem do ligi naście zawodników. Najpierw uczyli się u boku starszych piłkarzy. Grali po 10-15 minut, jak była szansa. A jak byli na równi z nimi, to wskakiwali do składu - wspomina Bochynek, który z jednej strony broni Nawałki, a z drugiej krytykuje to, co trener zbudował.

- Nie ma płynności w grze, nie ma systemu. Kompletny brak koncepcji. Na to patrzeć nie można, ale wydaje mi się, że są tęższe głowy, które wiedzą, że coś z tym trzeba zrobić - stwierdza Bochynek i dodaje: - Teraz przyjeżdża Jagiellonia Białystok. Trzeba ten mecz wygrać . Zresztą, Górnik musi wygrać z 3-4 mecze, żeby wyjść ze strefy zespołów, które będą walczyły o uniknięcie spadku.
autor: Adrian Waloszczyk, KUB

Przeczytaj również