"Moje szczęście nazywało się tego dnia Adam Stachowiak"
13.09.2010
Jop sfaulował Bartosza Ślusarskiego. Fani w Krakowie od razu przypomnieli sobie o jego pomyłce sprzed kilku miesięcy. - To mój błąd, byłem spóźniony. Nie było jednak skojarzeń z tamtym spotkaniem. Moje szczęście nazywało się tego dnia Adam Stachowiak. To był jego pierwszy obroniony rzut karny w lidze - odetchnął doświadczony obrońca.
Jak zareagował na ironiczne okrzyki z trybun, kiedy skandowano jego nazwisko? - Oczywiście, że to słyszałem. Ale lepiej, by fani dopingowali swoją drużynę, która jest w trudnej sytuacji - skwitował.
Jak zareagował na ironiczne okrzyki z trybun, kiedy skandowano jego nazwisko? - Oczywiście, że to słyszałem. Ale lepiej, by fani dopingowali swoją drużynę, która jest w trudnej sytuacji - skwitował.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów