"Moje szczęście nazywało się tego dnia Adam Stachowiak"

13.09.2010
Kibice Cracovii co rusz skandowali w sobotę nazwisko Mariusza Jopa. Jego samobójczy gol dał "Pasom" ostatnie zwycięstwo w derbach z Wisłą. Teraz obrońca Górnika sprokurował rzut karny.
Jop sfaulował Bartosza Ślusarskiego. Fani w Krakowie od razu przypomnieli sobie o jego pomyłce sprzed kilku miesięcy. - To mój błąd, byłem spóźniony. Nie było jednak skojarzeń z tamtym spotkaniem. Moje szczęście nazywało się tego dnia Adam Stachowiak. To był jego pierwszy obroniony rzut karny w lidze - odetchnął doświadczony obrońca.

Jak zareagował na ironiczne okrzyki z trybun, kiedy skandowano jego nazwisko? - Oczywiście, że to słyszałem. Ale lepiej, by fani dopingowali swoją drużynę, która jest w trudnej sytuacji - skwitował.
źródło: SportSlaski.pl / FutbolNews

Przeczytaj również