Mistrz Europy nie chciał już siedzieć na ławce rezerwowych

06.10.2009
Pod nieobecność Mariusza Wlazłego otrzymał szansę gry w reprezentacji Polski i szybko pokazał, że nie było to powołanie na wyrost. Jakub Jarosz miał spory wkład w wywalczenia złotego medalu Mistrzostw Europy.
Dla Jarosza tegoroczne lato obfitowało w sporo zmian. Atakujący trafił nie tylko do reprezentacji, ale i ponownie trafił do Kędzierzyna-Koźla, skąd przed rokiem przeniósł się do Bełchatowa. Tam jednak nie potrafił przebić się do składu, ponieważ w pierwszej szóstce występował właśnie Wlazły. - Nie chciałem już siedzieć na ławce rezerwowych i dlatego znowu będę grał w ZAKSIE. Oczywiście nie mam pewności, że od razu trafię do podstawowego zestawienia, bo o tym decyduje trener Stelmach, ale jestem dobrej myśli - zapewnia mistrz Europy.

Młody siatkarz z chęcią powrócił do Kędzierzyna. - Tutaj jest odpowiedni klimat dla siatkówki. Zupełnie inaczej niż w moim rodzinnym Wrocławiu. Dodatkowo mogę w ZAKSIE liczyć na doskonałe zaplecze szkoleniowce i medyczne. Wreszcie drużyna ma ambitny cel. Mamy wywalczyć medal. To również było dla mnie bardzo ważne. Nie chciałem grać o utrzymanie - podkreśla JArosz.
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również