Mirosław Smyła: Tychy stać na awans do ekstraklasy (wywiad)

01.06.2013
- Budowa drużyny jest w trudnym momencie. Trzeba podwinąć rękawki i ciężko pracować, by sklecić skład. Moim zdaniem Tychy są w stanie w najbliższym czasie awansować do ekstraklasy - mówi Mirosław Smyła.
Pierwszy sezon GKS-u Tychy w I lidze dobiega już końca. Jak wrażenia? Pozytywne?

Mirosław Smyła, były trener GKS-u Tychy: - Myślę, że generalnie tak, choć ciężko mi oceniać jednoznacznie. Gros zawodników, z którymi pracowałem w Tychach, w tej chwili po prostu już tam nie gra. Z tych ludzi, których pamiętam, są Kopczyk czy Masternak, ale on już gra dziś tylko sporadycznie. Jest też Mańka, który chyba złapał drugi oddech po tym jak nie wyszło mu w Górniku Zabrze czy Babiarz, który bardzo fajnie się rozwija i miejmy nadzieję, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, bo jego marzeniem też jest gra w ekstraklasie. Megaprofesjonalista i fajny chłopak. W ogóle oni wszyscy to byli fajni ludzie, z którymi praca sprawiała przyjemność. Trening wtedy miał sens i postęp drużyny był widoczny.

Teraz też ten postęp jest chyba widoczny? W dwa lata udało się awansować do I ligi i spokojnie się w niej utrzymać.

- To warto podkreślać. Przecież GKS był blisko awansu już dwa lata temu, kiedy zabrakło im punktu. Można się było załamać i dostać taki ręczny hamulec. Okazało się jednak, że przyjście trenera Mandrysza poruszyło tą drużyną. Udało się zrobić upragniony awans do I ligi, a w niej drużyna radziła sobie dobrze. Zwłaszcza jesienią, kiedy wydawało się, że mogą się włączyć do walki o ekstraklasę. Często się zdarza przecież, że drużyna potrafi cięgiem uzyskać dwa awanse. W drugiej rundzie było już niestety ciut gorzej i marzenie spełzło na niczym.

Jaką przyszłość widzi pan przed GKS-em Tychy?

- To klub bardzo perspektywiczny. Miasto jest bardzo prężne, a prezydent bardzo kocha sport. Już bardzo wiele dla niego zrobił, a jeszcze ma do zrobienia jedną rzecz: na pewno ma w głowie, że fajnie byłoby awansować do ekstraklasy. Dobrze by też było, gdyby to poszło dwutorowo. Wiemy, że Tychy muszą dalej czekać na obiekt, który - miejmy nadzieję - powstanie jak najszybciej. Wtedy GKS miałby wreszcie miejsce dla siebie. Nie ma nic lepszego dla drużyny niż 12. zawodnik w postaci kibiców. Pamiętajmy, że oni drugi sezon grają na obczyźnie. Jest to ciężkie zadanie, dlatego trzeba podwójnie cenić awans i dobrą grę w I lidze. Cały czas muszą grać na wyjazdach! Chylę czoła przed pracą, jaką wykonał trener Mandrysz, szanuję to, co się w Tychach dzieje i mam nadzieję, że to nie jest ostatnie słowo tego zespołu.

Nie jest jednak tajemnicą ani pustym sloganem, że drugi sezon po awansie jest najtrudniejszy. GKS potrzebuje wzmocnień?

- Będzie o to pewnie trudno. W zespołach, które dysponują stałym trzonem drużyny, a więc ludźmi z regionu, wychowankami, jest łatwiej budować coś trwałego. GKS ma wielu zawodników wypożyczonych, innym kończą się kontrakty. Trzeba myśleć o tym, żeby zespół zatrzymał tych najlepszych i na tej bazie budować skład na przyszły sezon. Tak jak pan mówi, drugi sezon jest najtrudniejszy. Trzeba jednak nadal patrzeć dwutorowo. Dalej nie będą grać na swoim obiekcie, dalej trzeba ten zespół w krótkim czasie wykrystalizować. Zawodnicy, którym kończą się kontrakty, na pewno będą szukać klubów. Budowa tego zespołu jest w trudnym momencie. Trzeba podwinąć rękawki, wziąć się do roboty, po to by sklecić zespół, który w przyszłym sezonie godnie będzie reprezentował barwy GKS-u Tychy.

Wśród wypożyczonych zawodników są choćby wspomniani Babiarz czy Mańka. Pana zdaniem są już gotowi, by powalczyć o miejsce w Górniku i Ruchu?

- Nie mam możliwości na bieżąco obserwować tych zawodników, ale na pewno zbierają dobre recenzje. Mańka jest po trudnym okresie w Górniku Zabrze i borykaniu się z kontuzjami. Chłopak nie miał szczęścia. Dzisiaj wiemy, że gra tam z powodzeniem. To są nadal młodzi ludzie, więc na pewno nic złego by się im nie stało, gdyby jeszcze jeden sezon grali w GKS-ie. Może tym razem o coś więcej?

Myśli pan, że są na to szanse?

- Uważam, że Tychy stać na to, by w najbliższym czasie wywalczyć awans do ekstraklasy. Wierzę, że wspólna praca miasta z klubem się sprawdzi. Doczytałem się u was wypowiedzi pani prezes, która stwierdziła, że celem klubu jest walka o ekstraklasę. I to jest fajne, bo Tychy jako miasto i społeczność zasługują na to, by były tam najlepsze drużyny w Polsce. Obiekt też powinien wyglądać tak, by każdy, kto go zobaczy, powiedział: "Tak, tu powinna być ekstraklasa!". Całym sercem GKS-owi tego życzę. Wiadomo jednak, że sport, a zwłaszcza piłka nożna, jest totalnie nieprzewidywalny. Kto by wcześniej powiedział, że dzisiaj Piast Gliwice będzie reprezentantem Polski w europejskich pucharach? Czasami warto zaufać, pracować i czekać aż przyjdzie efekt.

Panie trenerze, dzisiaj GKS Tychy gra na wyjeździe z Cracovią. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że kibice obu klubów są zaprzyjaźnieni. GKS może pomóc Cracovii w walce o ekstraklasę?

- Wydaje mi się, że czasy, w których były tzw. "mecze przyjaźni", minęły. Nie doszukujmy się tego. Ja grałem w piłkę, może na niższym poziomie, bo tylko II-ligowym, ale jednak. Miałem przyjemność prowadzić drużyny na różnych poziomach, walcząc o utrzymanie, o awans, albo o nic nie walcząc i wiem, że nie ma czegoś takiego, że zawodnik wychodzi na boisko i się poddaje. Nie ma takiej możliwości. Sportowiec chce zawsze wygrywać. Może czasami z góry wygląda, że nie walczy. Ale to nieprawda. Czasem jest gorsza dyspozycja i wygląda ten zawodnik, jakby nie walczył. A on walczy sam ze sobą. Wierzę, że to będzie normalny mecz walki. To jest zresztą najpiękniejsze, że dziś nie wiemy co się wydarzy. A kiedyś można było obstawiać w ciemno...

Pana typy jeśli chodzi o awans do I ligi znam. A kto pana zdaniem awansuje do ekstraklasy?

- Myślę, że nie możemy patrzeć przez pryzmat obiektów i marzeń, a przez pryzmat umiejętności. Wydaje mi się, że piłkarsko Termalica powinna sobie poradzić. Cracovia? Graliśmy z nią ostatnio sparing i powiem szczerze, że strasznie mi się podobali w rozegraniu piłki. Taki zespół powinien być w ekstraklasie. Ale Zawisza ma podobne możliwości, piękny obiekt i sporo kibiców. Zmiana trenera w Bydgoszczy wyszła na dobre zespołowi. Nie możemy też zapominać o Flocie Świnoujście, która cały czas udowadnia, że nie można jej skreślać. Sam pan widzi, że trudno mi powiedzieć. Są cztery zespoły, z żadnym z nich nie mam związków emocjonalnych. Jedyne co, to podoba mi się gra Cracovii i Termaliki. Wygra ten, kto zdobędzie punktów. Ameryki nie odkryłem. Pod względem organizacyjnym Cracovia będzie upiększeniem ekstraklasy. Termalica - jak wiadomo - ma problemy infrastrukturalne, ale z tego, co wiem możliwości prezesów są tak wielkie, że na pewno na tym obiekcie drużyna zagra. Wszystko jest możliwe. Życzę każdemu awansu. Niech wygra najlepszy.

Rozmawiał Michał Trela

Cracovia - GKS Tychy
sobota, 17:00
Sędzia Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
autor: Michał Trela

Przeczytaj również