Milik zdradził, czy bliżej mu do odejścia, czy do pozostania w Zabrzu
11.11.2012
Media donoszą, że Arkadiuszem Milikiem interesują się kluby z Anglii i Niemiec oraz szwajcarski Basel. Jak do tematu podchodzi młody zawodnik Górnika i reprezentacji Polski? - Nic na temat nie wiedziałem, ale to miła informacja. A tak na poważnie... To nie jest dobry moment, aby rozmawiać o transferach, bo obecnie trwa liga i to jest dla mnie najważniejsze. Nad moją przyszłością pomyślę w grudniu, gdy skończy się runda jesienna. Wówczas usiądę do rozmów i zastanowię nad tym co robić dalej - mówi napastnik w rozmowie z Piłką Nożną.
Jak na razie, zespół Milika walczy o czołowe lokaty w lidze. Czy będzie to brał pod uwagę, rozmyślając nad ewentualnym wyjazdem z polskiej ligi? - Myślę, że jestem bliższy pozostania w Górniku. Mamy świetny zespół, który ma o co walczyć. Nie chciałbym jednak składać żadnych deklaracji. Co wydarzy się w przerwie zimowej, czas pokaże... - odpowiada.
Milik wydaje się być ułożonym i spokojnym młodym człowiekiem. Przyznaje jednak, że poza boiskiem bywa nerwowy, a gdy miał kilka lat wpadł w złe towarzystwo. - Często szlajałem się do późnych godzin nocnych robiąc różne głupie rzeczy. Mama nigdy nie będzie dla syna takim autorytetem jak ojciec. W moim życiu go zabrakło, ale Sławomir Mogilan mi go zastępował i robi to nadal. W pewnym momencie ten człowiek wyciągnął do mnie pomocną dłoń zaprowadzając mnie na pierwszy trening, przez co moje życie diametralnie się zmieniło. Zacząłem żyć według zasad, często kosztem wielu wyrzeczeń. Dziś chyba są tego efekty - nie kryje piłkarz klubu z Roosevelta.
Jak na razie, zespół Milika walczy o czołowe lokaty w lidze. Czy będzie to brał pod uwagę, rozmyślając nad ewentualnym wyjazdem z polskiej ligi? - Myślę, że jestem bliższy pozostania w Górniku. Mamy świetny zespół, który ma o co walczyć. Nie chciałbym jednak składać żadnych deklaracji. Co wydarzy się w przerwie zimowej, czas pokaże... - odpowiada.
Milik wydaje się być ułożonym i spokojnym młodym człowiekiem. Przyznaje jednak, że poza boiskiem bywa nerwowy, a gdy miał kilka lat wpadł w złe towarzystwo. - Często szlajałem się do późnych godzin nocnych robiąc różne głupie rzeczy. Mama nigdy nie będzie dla syna takim autorytetem jak ojciec. W moim życiu go zabrakło, ale Sławomir Mogilan mi go zastępował i robi to nadal. W pewnym momencie ten człowiek wyciągnął do mnie pomocną dłoń zaprowadzając mnie na pierwszy trening, przez co moje życie diametralnie się zmieniło. Zacząłem żyć według zasad, często kosztem wielu wyrzeczeń. Dziś chyba są tego efekty - nie kryje piłkarz klubu z Roosevelta.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów