Milik: Treningi w Bayerze nie są tak intensywne jak u trenera Nawałki

25.01.2013
- Gorąco pozdrawiam wszystkich kibiców z Zabrza. Zawsze będę miał was w sercu - mówi Arkadiusz Milik, napastnik Bayeru Leverkusen, który mówi, że w Niemczech treningi są lżejsze niż w... Górniku!
W Niemczech trwa już runda wiosenna. Milik przygotowywał się do niej już z zespołem z Leverkusen. - Trwało to niecałe trzy tygodnie. Przyznam, że ten czas bardzo szybko mi minął. Zaskoczę pewnie kibiców, ale treningi nie są tak intensywne i tak długie, jak u trenera Nawałki - przyznaje Milik, który szybko zakumplował się z gliwiczaninem Sebastianem Boenischem. - „Seba” bardzo mi pomaga, uczę się przy nim języka, gdy trzeba szybko przetłumaczy coś kolegom. Dzięki niemu proces aklimatyzacji w klubie jest dużo łatwiejszy. Super gość, co tu kryć - dodaje.

W pierwszym meczu 19-latek nie mógł jednak wystąpić z powodu czerwonej kartki obejrzanej jeszcze w Polsce. Jego drużyna wygrała z Eintrachtem Frankfurt. - To zwycięstwo bardzo cieszy. Szkoda, że musiałem pauzować za czerwoną kartkę, głupio złapaną jesienią, gdy grałem jeszcze w barwach Górnika. Jestem na siebie zły, że ten incydent opóźnia mój oficjalny debiut w klubie - mówi.

Mimo że tyszanin nie zdążył jeszcze zadebiutować w Leverkusen, kibice już dobrze go przyjęli. - Dość szybko stałem się rozpoznawany. Podchodzą, proszą o autograf lub wspólne zdjęcie, przybijają „piątkę”. To miłe - przyznaje. Samo miasto w Zagłębiu Ruhry niezbyt przypadło mu jednak do gustu. -
I tu pewnie kibiców zaskoczę, ale Leverkusen to nie jest specjalnie tętniące życiem miasto. Nie przesadzę stwierdzeniem, ze bywa tu zwyczajnie nudno. Wolę pojechać do Koeln albo Duesseldorfu - kończy.

źródło: Nowiny Zabrzańskie

Przeczytaj również