Michał Jonczyk: W Zabrzu zatrzymałem się w rozwoju

09.01.2013
W ciągu ponad dwóch lat zagrał dla Górnika Zabrze w lidze 15 razy - mało, bo często miał problemy zdrowotne. Nic więc dziwnego, że Michał Jonczyk pobytu przy Roosevelta nie wspomina zbyt dobrze.
Jonczyk trafił do Górnika, razem z Maciejem Bębenkiem, z Sandecji Nowy Sącz, przed sezonem 2010/2011. Wiązano z nim duże nadzieje, w końcu o tego nastolatka biło się wiele klubów - m.in. Lech Poznań i Legia Warszawa. Wcześniej interesowało się nim Schalke 04 Gelsenkirchen.

To, że Jonczyk wybrał Zabrze, to zasługa Tomasza Wałdocha, ówczesnego dyrektora sportowego Górnika. - Wiązałem z tym klubem duże nadzieje, ale prawda jest taka, że zatrzymałem się tam w rozwoju. Nie mogę dopatrzeć się plusów, bo głównie się leczyłem - przyznaje zawodnik.

- Przyszedłem do Górnika po pełnym sezonie rozegranym w I lidze. W Zabrzu obciążenia jeszcze wzrosły, więc było jasne, że prędzej czy później mój organizm nie wytrzyma. I tak się stało, zerwałem więzadła krzyżowe w kolanie - wspomina Jonczyk.

Gdy już kontuzja została wyleczona i wydawało się, że to już czas, by Jonczyk na dobre zadomowił się w meczowej kadrze, uraz się odnowił. - To wina źle przeprowadzonej rehabilitacji. Na początku miałem zbyt duże obciążenie na kolano, kolejna kontuzja była tylko kwestią czasu - mówi pomocnik.

Jonczyk ma żal, że po drugiej operacji został bez opieki i musiał z własnych pieniędzy opłacać rehabilitację. W końcu rozwiązał kontrakt z Górnikiem z winy klubu (zaległości płacowe) i podpisał umowę z Widzewem Łódź.
źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również