Michał Jonczyk: Cieszyłem się z powołania, ale... priorytetem jest Górnik

21.02.2012
Jak się okazuje, Michała Jonczyka z Górnika Zabrze może czekać w przyszłym tygodniu podobny problem, co Prejuce'a Nakoulmę. Mecz z GKS-em Bełchatów będzie bowiem kolidował z reprezentacją młodzieżową.
Skrzydłowy Górnika nie wie jeszcze, jak sprawy się potoczą. - Jest to niewygodna sytuacja dla mnie. Reprezentacja młodzieżowa gra w Bułgarii w środę, a zbiórka jest wyznaczona już na niedzielę i drużyna wyleci tam w poniedziałek rano. Górnik swój mecz rozegra, jak wiadomo, w poniedziałek wieczorem w Bełchatowie. W tej sytuacji ja, nasz fizjoterapeuta Bartłomiej Spałek, który współpracuje z kadrą młodzieżową i Filip Modelski, lewy obrońca Bełchatowa, mamy problem. PZPN sprawdza teraz, czy są jeszcze jakieś loty we wtorek rano, tak, żebyśmy mogli dołączyć do reszty drużyny przed meczem - tłumaczy skrzydłowy.

Co jednak w sytuacji, gdy nie byłoby możliwości pogodzenia meczu ligowego z reprezentacją? - Nie wiem, jak zostanie to odebrane, ale... priorytetem jest dla mnie Górnik. Liga jest przecież bardzo ważna. Cieszyłem się bardzo na to powołanie, bo wracam do reprezentacji młodzieżowych po sporej przerwie, ale jeśli nie udałoby mi się dotrzeć, to będę liczył, że dostanę powołanie na kolejne mecze - mówi piłkarz.

Samo poniedziałkowe spotkanie w Bełchatowie też nie będzie do końca zwyczajne dla Jonczyka. Wszak 20-latek, jeszcze jako junior, występował w tym klubie. - To niewygodny rywal, który potrafi sprawić takie niespodzianki, jak ostatnio w Poznaniu. Co więcej, znam dobrze trenera Kamila Kieresia, bo prowadził mnie, gdy byłem w GKS-ie. Mamy dalej kontakt, bo pochodzimy z tego samego Piotrkowa Trybunalskiego. Widać, że dobrze przygotował zespół, a o nadchodzącym spotkaniu już zdążyliśmy ze sobą porozmawiać - przyznaje zawodnik zabrzan.

Gracze Adama Nawałki przygotowania do potyczki z GKS-em rozpoczynają dopiero jutro. Dziś drużyna miała dzień wolny, więc był jeszcze czas na delektowanie się pokonaniem Legii Warszawa. - Na pewno ta wygrana smakuje szczególnie. Po raz pierwszy w życiu wygrałem z Legią i jest to niesamowite przeżycie. Z mojej strony myślę, że był to dość pozytywny występ. Zrealizowałem założenia, jakie miałem. Była też okazja do zdobycia gola i bardzo żałuję, że jej nie wykorzystałem. Na powtórce widziałem, że miałem sporo czasu na oddanie strzału. Niestety, na boisku wydawało mi się, że rywal jest tuż tuż. Przy drugiej bramce też jakiś swój mały udział miałem, bo Mariusz Magiera strzelił z wolnego podyktowanego za faul na mnie. Myślę więc, że mogę być zadowolony - kończy Michał Jonczyk.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również