Miał nie zagrać, a został bohaterem!
05.04.2017
Pomimo tego, że Łukasz Grzeszczyk nie trenował w ostatnich dniach, to jednak pojawił się w wyjściowym składzie na dzisiejszy mecz z Sandecją. Brak kapitana był bardzo widoczny w meczu z Wigrami i trener Szatałow nie chciał, by jego drużyna znów musiała radzić sobie bez jej najważniejszego zawodnika. Jak się później okazało jego obecność była kluczowa dla losów spotkania
Kiepska jak na standardy Stadionu Miejskiego Tychy frekwencja (3226 widzów) oraz fatalna w pierwszych 45 minutach spotkania postawa piłkarzy powodowała, ze ten mecz oglądało się bardzo ciężko. Zawodnicy GKS-u nie grali jakby mieli przed sobą widmo degradacji, a ci z Nowego Sącza nie mieli ochoty ich za to karcić. Tyszanie grali bez jakiegokolwiek pomysłu, a przez fatalne błędy techniczne oraz kiepskie wybory przez 45 minut nie potrafili przeprowadzić ani jednej akcji. Piłkarze Radosława Mroczkowskiego nie byli lepsi, gdyż ich sytuacje były wynikiem fatalnych strat gospodarzy. po jednej z nich Małkowski dośrodkował na głowę Dudzica, ale ten trafił w poprzeczkę. chwilę później po kolejnej stracie w środku pola dobrą okazję miał Wdowiak, ale on z kolei trafił w słupek.
Gdy wszyscy już czekali na gwizdek kończący pierwszą połowę mecz dopiero się właściwie rozpoczął. W pole karne Florka wpadł Woźniak, ślizgiem powstrzymał go Gancarczyk, ale arbiter uznał, że zrobił to nieprzepisowo i podyktował "jedenastkę". Bardzo kontrowersyjna decyzja, gdyż z wysokości trybun wydawało się, że interwencje obrońcy GKS-u była czysta. Rzut karna na bramkę pewnym strzałem zamienił Małkowski. To nie był jednak koniec emocji, gdyż tyszanie w kilkanaście sekund zdołali odrobić straty. Po wrzucie z autu piłka spadła pod nogi Grzeszczyka, a ten zdecydował się na strzał z ponad 20 metrów, który kompletnie zaskoczył Radlińskiego. po takiej końcówce liczyliśmy na dobrą drugą połowę meczu.
No i nie pomyliliśmy się, w drugiej odsłonie oglądaliśmy kilka ciekawych akcji i groźnych strzałów. Najjaśniejsza postacią był oczywiście Łukasz Grzeszczyk, któremu skrzydeł dodała zdobyta wcześniej bramka. To on w 59 minucie fantastycznie uderzył z rzutu wolnego. Piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczki i spadła na linię bramkową, ale dopadł do niej Mańka i skierował ja do bramki. Futbolówkę próbowali jeszcze wybijać obrońcy Sandecji, ale sędziowie byli pewni, że piłka przekroczyła linię bramkową i uznali gola. Goście mieli kilka sytuacji do wyrównania, ale ich strzały albo były niecelne, albo pewnie bronił je Florek, który w ostatnich tygodniach jest w bardzo dobrej dyspozycji.
GKS odnosi trzecie tej wiosny zwycięstwo na własnym stadionie i po raz pierwszy od 15 kolejki opuszcza strefę spadkową
GKS Tychy - Sandecja Nowy Sącz (1:1)
0:1 Małkowski, 45 min. (karny)
1:1 Grzeszczyk, 45+2 min.
2:1 Mańka, 59 min. (głową)
GKS: Florek - Grzybek, Boczek, Gancarczyk (55' Tanżyna), Mańka - Kowalski (66' Szumilas), Pruchnik, Mączyński, Grzeszczyk, Radzewicz - Świerczok (75' Tornros)
Sandecja: Radliński - Kubań, Piter-Bućko, Szufryn, Słaby - Baran, Kasprzak (72' Trochim), Małkowski, Wdowiak, Dudzic (72' Zając) - Korzym
Żółte kartki: Gancarczyk, Pruchnik, Mączyński, Świerczok, Florek - Korzym, Baran
Kiepska jak na standardy Stadionu Miejskiego Tychy frekwencja (3226 widzów) oraz fatalna w pierwszych 45 minutach spotkania postawa piłkarzy powodowała, ze ten mecz oglądało się bardzo ciężko. Zawodnicy GKS-u nie grali jakby mieli przed sobą widmo degradacji, a ci z Nowego Sącza nie mieli ochoty ich za to karcić. Tyszanie grali bez jakiegokolwiek pomysłu, a przez fatalne błędy techniczne oraz kiepskie wybory przez 45 minut nie potrafili przeprowadzić ani jednej akcji. Piłkarze Radosława Mroczkowskiego nie byli lepsi, gdyż ich sytuacje były wynikiem fatalnych strat gospodarzy. po jednej z nich Małkowski dośrodkował na głowę Dudzica, ale ten trafił w poprzeczkę. chwilę później po kolejnej stracie w środku pola dobrą okazję miał Wdowiak, ale on z kolei trafił w słupek.
Gdy wszyscy już czekali na gwizdek kończący pierwszą połowę mecz dopiero się właściwie rozpoczął. W pole karne Florka wpadł Woźniak, ślizgiem powstrzymał go Gancarczyk, ale arbiter uznał, że zrobił to nieprzepisowo i podyktował "jedenastkę". Bardzo kontrowersyjna decyzja, gdyż z wysokości trybun wydawało się, że interwencje obrońcy GKS-u była czysta. Rzut karna na bramkę pewnym strzałem zamienił Małkowski. To nie był jednak koniec emocji, gdyż tyszanie w kilkanaście sekund zdołali odrobić straty. Po wrzucie z autu piłka spadła pod nogi Grzeszczyka, a ten zdecydował się na strzał z ponad 20 metrów, który kompletnie zaskoczył Radlińskiego. po takiej końcówce liczyliśmy na dobrą drugą połowę meczu.
No i nie pomyliliśmy się, w drugiej odsłonie oglądaliśmy kilka ciekawych akcji i groźnych strzałów. Najjaśniejsza postacią był oczywiście Łukasz Grzeszczyk, któremu skrzydeł dodała zdobyta wcześniej bramka. To on w 59 minucie fantastycznie uderzył z rzutu wolnego. Piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczki i spadła na linię bramkową, ale dopadł do niej Mańka i skierował ja do bramki. Futbolówkę próbowali jeszcze wybijać obrońcy Sandecji, ale sędziowie byli pewni, że piłka przekroczyła linię bramkową i uznali gola. Goście mieli kilka sytuacji do wyrównania, ale ich strzały albo były niecelne, albo pewnie bronił je Florek, który w ostatnich tygodniach jest w bardzo dobrej dyspozycji.
GKS odnosi trzecie tej wiosny zwycięstwo na własnym stadionie i po raz pierwszy od 15 kolejki opuszcza strefę spadkową
GKS Tychy - Sandecja Nowy Sącz (1:1)
0:1 Małkowski, 45 min. (karny)
1:1 Grzeszczyk, 45+2 min.
2:1 Mańka, 59 min. (głową)
GKS: Florek - Grzybek, Boczek, Gancarczyk (55' Tanżyna), Mańka - Kowalski (66' Szumilas), Pruchnik, Mączyński, Grzeszczyk, Radzewicz - Świerczok (75' Tornros)
Sandecja: Radliński - Kubań, Piter-Bućko, Szufryn, Słaby - Baran, Kasprzak (72' Trochim), Małkowski, Wdowiak, Dudzic (72' Zając) - Korzym
Żółte kartki: Gancarczyk, Pruchnik, Mączyński, Świerczok, Florek - Korzym, Baran
Polecane
I liga