Mateusz Mączyński: Brutalna rzeczywistość

16.12.2014

Zapewne nie tak w Tychach wyobrażano sobie pierwszą część sezonu 2014/2015. GKS po raz drugu z rzędu uwikłał się w walkę o ligowy byt. Na to wskazuje tabela po jesiennej części rozgrywek, potwierdzają to słowa Mateusza Mączyńskiego.

 

Łukasz Sobala/PressFocus

Tyszanie zajmują trzecie miejsce od końca. Tracą do pozycji bezpiecznej aż siedem punktów. – Nie będę ukrywał, że ta jesień jest zarówno dla klubu, jak i dla mnie osobiście sporym rozczarowaniem. Po minionym sezonie, bardzo nerwowym, który ostatecznie zakończył się happy endem, czyli utrzymaniem w I lidze, miałem nadzieję, że nowe rozgrywki przyniosą progres i walkę o wyższe cele. Niestety rzeczywistość okazała się brutalna, bo taki scenariusz znów się powtarza i prawdopodobnie po raz kolejny przyjdzie nam walczyć o ligowy byt do ostatniej kolejki – mówi Mateusz Mączyński.

W trackie rundy doszło do zmiany szkoleniowca. Tomasz Wolak zastąpił Przemysława Cecherza. Początkowo wydawało się, że poprowadzi zespół tylko w jednym spotkaniu. Ostatecznie dokończył w nim pierwszą część sezonu. – Wydaje mi się, że nie miało to negatywnego wpływu na drużynę. Wręcz przeciwnie, przyjście trenera Wolaka dało pozytywny impuls, dlatego była duża szansa na nie najgorszą końcówkę jesieni. Jednak jak już wspomniałem wcześniej zaprzepaściliśmy ją głównie na własne życzenie – tłumaczy obrońca GKS-u.

Piłkarze w miniony piątek zakończyli okres roztrenowania. Rozpoczęli tym samym przerwę świąteczno-noworoczną. – Podczas przerwy najwięcej czasu poświęcę mojej rodzinie, żonie Paulinie i trzymiesięcznemu synkowi Konradowi. Oczywiście nie zabraknie pracy nad sobą, stąd też zapewne będę biegał, ćwiczył na siłowni i korzystał z basenu. To ważne, by w okres przygotowawczy wejść w dobrej formie – podkreśla 22-latek.

źródło: sportslaski.pl/gkstychy.info
autor: KB

Przeczytaj również