Mateusz Bukowiec: Wydostać się z czerwonej strefy
- Nie ma co ukrywać, że do Suwałk przyjechaliśmy wygrać. Chcieliśmy podtrzymać passę i zdobyć punkty po wywalczonym oraz okupionym dużym wysiłkiem pucharowym spotkaniu. Nie udało się. Połowiczna radość, bo remis na wyjeździe to zawsze dobry wynik, ale w naszej sytuacji potrzebne są zwycięstwa. Musimy zacząć wygrywać, bo inne zespoły nie śpią. Trzeba jak najszybciej wydostać się z tej czerwonej strefy i złapać trochę spokoju, bo to w tym momencie będzie nam najbardziej potrzebne - powiedział po zremisowanym 0:0 meczu Mateusz Bukowiec.
W 67. minucie miała miejsce kontrowersyjna sytuacja. W polu karnym upadł Maciej Kowalczyk, arbiter nie wskazał na „wapno”. - Ciężko mi to oceniać, nie chcę mówić o pracy sędziów. My musimy się skupić, żeby jak najlepiej grać w piłkę i stwarzać sobie takie okazje, które nie budziłyby kontrowersji. Na treningach trzeba wypracować sobie taki system grania pozwalający strzelać bramki i nie przejmować się tym, czy sędziowie nam pomagają, czy nie. To jest sport, tutaj karta może odwrócić się w jednej minucie. Sytuacja jest trudna, ale nie dramatyczna. Przed nami wiele meczów, a myślę, że druga połowa pokazała, iż możemy grać w piłkę. Mimo że na boisku przeciwnika, to pokazaliśmy, że wcale nie musimy czekać tylko na kontrataki, a sami prowadzić grę - dodał tyski zawodnik, który tuż przed wspomnianym wydarzeniem w polu karnym miał świetną okazję do zdobycia bramki. - Damian Szczęsny fajnie wycofał mi piłkę na uderzenie, skupiłem się na tym, aby dobrze ją trafić. Wydawało się, że leciała w samo okienko, ale zawodnik drużyny przeciwnej zdążył jeszcze nastawić głowę. Sytuacji w drugiej połowie, po których mogły paść bramki mieliśmy więcej, ale tak jak mówiłem, zabrakło zimnej krwi, trochę szczęścia. Trzeba głęboko wierzyć, że to szczęście do nas wróci - ocenił.