Mateusz Bukowiec: Smutna rozmowa
SportSlaski.pl: Ostatni mecz ligowy zakończył się kolejnym niepowodzeniem. Przegraliście 0:1 z Zagłębiem Lubin.
Mateusz Bukowiec: Mecz z Zagłębiem nie był na pewno reklamą futbolu. Byliśmy słabsi od rywala o tego jednego gola. Przegraliśmy z klasowym zespołem po „babolu”, który przytrafił nam się w obronie. Niestety gra w defensywie jest naszą zmorą, nie trzeba specjalnie się napracować, żeby strzelić nam bramkę. Prostych błędów popełniliśmy w tym sezonie kilka, na tym poziomie to nie przystoi. Pracujemy nad poprawą naszej gry, trener szuka różnych rozwiązań. Musimy się odkopać, gromadzić systematycznie punkty, których potrzebujemy w tym momencie niczym ryba wody.
- Atmosferę w zespole i klubie w dużym stopniu budują wyniki.
M.B.: Zgadza się. Nie da się ukryć, że w klubie jest nerwowo, ale sami do tego doprowadziliśmy. Po trzynastu meczach mamy na koncie tylko dwanaście punktów. Napięta atmosfera nie pomaga, ciągle balansujemy w okolicach strefy spadkowej. Musimy wygrać mecz, potem kolejny, złapać serię.
- Szansa na jej rozpoczęcie już w piątek. Zagracie w Głogowie z Chrobrym, z zespołem w waszym zasięgu?
M.B.: Na pewno w naszym zasięgu, ale musimy się skupić na sobie, na poprawie naszej gry. Chcielibyśmy grać piękny futbol, a przy tym gromadzić punkty. W tej chwili punkty są najważniejsze.
- Wskoczył pan do podstawowego składu po tym, jak kontuzji doznał Mariusz Zganiacz.
M.B.: Nie mnie oceniać moją grę w dwóch ostatnich meczach, ale nie mogę być zadowolony. Najważniejsze jest dobro zespołu, gra całego zespołu, a ona nie wyglądała najlepiej. Od początku sezonu walczę o miejsce w składzie, na treningach daję z siebie wszystko. Tak się złożyło, że kontuzja wyklucza z gry Zganiacza. Dostałem szanse, liczę na kolejne oraz na punkty w następnych meczach. Wtedy oceny będą na pewno dużo lepsze.
- Zaliczył pan w tym sezonie występy w zespole rezerw. Gra w „dwójce”, na poziomie ligi okręgowej, pozwala zachować rytm meczowy. Daje jakieś inne korzyści?
M.B.: Nie wiem jak inni zawodnicy do tego podchodzą, ale mi zdecydowanie pomogły. Trener Wolak ma bardzo dobre podejście do zawodników. Na tym poziomie jest zupełnie inny stres meczowy, można odbudować pewność siebie, złapać odpowiedni rytm.
- Dziękuję za rozmowę.
M.B.: Dziękuję. Szkoda, że była taka smutna. Mam nadzieję, że następnym razem będą nam towarzyszyły przyjemniejsze okoliczności.