Mateusz Bukowiec: Koledzy żartują, że mam coś z głową
07.08.2012
Pomocnik GKS-u Tychy po pierwszym golu strzelonym w nowych barwach ukłonił się kibicom. Po bramce zdobytej w meczu z Kolarzem Stróże znów błysnął...
- To było "czyste szaleństwo". Koledzy żartują, że mam coś z głową (śmiech), a niektórzy żartowali, że to był efekt trafienia przez Piotrka Rockiego piłką w czoło, tym bardziej, że rzadko strzelam bramki głową - mówi Mateusz Bukowiec.
- Pobiegłem w kierunku trybun i spontanicznie wykonałem "poziomego hołubca". To efekt atmosfery w szatni i naszego przekomarzania z "Rockym", kto będzie się efektowniej cieszył po golu. Wiadomo, że on jest mistrzem "cieszynek", ale staram się wymyślić coś nowego, żeby kibice po meczu nie mówili tylko o wyniku, ale także o nas i mam nadzieję, że w każdym meczu będziemy mieli okazję pokazać coś nowego - dodaje pomocnik GKS-u Tychy.
- To było "czyste szaleństwo". Koledzy żartują, że mam coś z głową (śmiech), a niektórzy żartowali, że to był efekt trafienia przez Piotrka Rockiego piłką w czoło, tym bardziej, że rzadko strzelam bramki głową - mówi Mateusz Bukowiec.
- Pobiegłem w kierunku trybun i spontanicznie wykonałem "poziomego hołubca". To efekt atmosfery w szatni i naszego przekomarzania z "Rockym", kto będzie się efektowniej cieszył po golu. Wiadomo, że on jest mistrzem "cieszynek", ale staram się wymyślić coś nowego, żeby kibice po meczu nie mówili tylko o wyniku, ale także o nas i mam nadzieję, że w każdym meczu będziemy mieli okazję pokazać coś nowego - dodaje pomocnik GKS-u Tychy.
Polecane
I liga