Mariusz Muszalik pamięta o dawnych latach. "Coś tam jeszcze zostało"
28.07.2013
Gracze Energetyka ROW Rybnik musieli sobie radzić przez ponad pół godziny w dziesiątkę po czerwonej kartce Sławomira Szarego. W ciągu dwóch minut stracili nie tylko kapitana, ale też dwa gole. Zwłaszcza ten drugi wzbudził sporo wątpliwości. Emil Drozdowicz pięknie uderzył głową i to nie podlega dyskusji. Piłka odbiła się od poprzeczki i nie wiadomo czy przekroczyła linię bramkową czy też nie. - Wiadomo jak to jest. Moi koledzy mówią, że nie, gracze Termaliki że tak. Ja się nie chcę wypowiadać, bo nie widziałem powtórek. Sędzia musi podjąć decyzję w ciągu ułamków sekund, a na żywo przecież łatwo o pomyłkę - uciął Muszalik.
To właśnie on w 66. minucie strzałem w długi róg wykończył ładną kontrę rybniczan jak rasowy napastnik. - Kiedyś grałem w napadzie i widać coś jeszcze zostało z dawnych lat. Piłka siadła idealnie. Po stracie gola trzeba było zagrać odważniej i ruszyć do przodu - zdradził.
Wynik 2-2 ocenił jednak jako zadowalający. - Z perspektywy całego spotkania to bardzo cenny rezultat. Mecz się fajnie ułożył, ale czerwona kartka i dwa stracone gole sprawiły, że trzeba było gonić. Wiadomo, że w takim upale jest ciężko, lecz daliśmy radę, z czego bardzo się cieszymy. To początek ligi, a graliśmy przecież u faworyta do awansu - stwierdził Mariusz Muszalik.
To właśnie on w 66. minucie strzałem w długi róg wykończył ładną kontrę rybniczan jak rasowy napastnik. - Kiedyś grałem w napadzie i widać coś jeszcze zostało z dawnych lat. Piłka siadła idealnie. Po stracie gola trzeba było zagrać odważniej i ruszyć do przodu - zdradził.
Wynik 2-2 ocenił jednak jako zadowalający. - Z perspektywy całego spotkania to bardzo cenny rezultat. Mecz się fajnie ułożył, ale czerwona kartka i dwa stracone gole sprawiły, że trzeba było gonić. Wiadomo, że w takim upale jest ciężko, lecz daliśmy radę, z czego bardzo się cieszymy. To początek ligi, a graliśmy przecież u faworyta do awansu - stwierdził Mariusz Muszalik.
Polecane
I liga