Mariusz Magiera wrócił i... już zanotował pierwszą asystę

23.10.2012
Na powrót tego zawodnika kibice Górnika Zabrze czekają już pięć miesięcy. W derbach z Ruchem Chorzów jeszcze raczej nie zagra, ale w tej rundzie powinniśmy go jeszcze na boiskach ekstraklasy zobaczyć.
To dobra wiadomość dla... "Niebieskich", którym Magiera dał się we znaki w derbach dwa lata temu. Wtedy to rozstrzygnął spotkanie trafieniem bezpośrednio z rzutu wolnego. - Nie wiem, czy podszedłbym do piłki, skoro takie ładne gole lewą nogą strzela Arek Milik - uśmiecha się obrońca.

Dobry humor "Magica" nie dziwi. Piłkarz Górnika w weekend w końcu powrócił do gry. Co prawda na razie w rezerwach klubu, ale jednak. - Jestem zadowolony. To liga okręgowa, więc nie będę mówił o poziomie. Bardziej chodziło o to, jak wejdę w pierwszy po pięciu miesiącach mecz i jak będę czuł piłkę. Takiej przerwy nigdy nie miałem - opowiada Magiera.

Zawodnik spędził na boisku 55 minut. Jego zespół wygrał z liderem rozgrywek - Concordią Knurów - 5-0, a powracający po kontuzji Magiera zaliczył asystę przy trafieniu Mateusza Zachary. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie tylko Sebastian Mila zanotował więcej asyst od zawodnika Górnika w całej ekstraklasie.

Wychodzi więc na to, że powoli o miejsce w zespole może się martwić Seweryn Gancarczyk. - Początek miał słabszy. Widać, że po kontuzji odbudowywał formę, a doświadczenie ma ogromne. Jest pewność siebie, jest też większa odwaga. Mariusz na pewno ma lepiej ułożoną nogę i może dać zespołowi więcej w ofensywie. Rywalizacja wzrośnie, bo w tak grającym Górniku nikt nie chce siedzieć na ławce - ocenia Marek Kostrzewa, były piłkarz i trener zabrzan.
źródło: SPORT / SportSlaski.pl

Przeczytaj również