Mariusz Magiera: Lechia Gdańsk niczym nas nie zaskoczyła
11.03.2012
Bramki dla Lechii padły po błędach defensywy zabrzan. Przy jednej z bramek zawinił także Magiera. Lewy obrońca zrehabilitował się jednak po przerwie, asystując przy obu bramkach Górnika. - W przerwie wyjaśniliśmy sobie, co źle robimy. Podeszliśmy bardziej skoncentrowani, z większą agresją. To cieszy, że potrafimy się podnieść - analizuje zawodnik.
- Lechia nas niczym nie zaskoczyła. Bramki straciliśmy przez słabszą grę i błędy. To, co się stało w pierwszej połowie, to tylko nasza wina. Była ona masakryczna - surowo ocenia Magiera. - Po przerwie pokazaliśmy charakter i zdołaliśmy wyciągnąć remis - dodaje.
Co takiego stało się w szatni, że po przerwie oglądaliśmy całkiem innego Górnika? - Po tych dwóch prezentach dla Lechii powiedzieliśmy swoje, trener też coś dorzucił i wyszliśmy z całkiem innym nastawieniem. W piątek widzieliśmy pojedynek Cracovii na ŁKS-ie. Też było do przerwy 2-0 i zakończyło się remisem. Gra się, aż sędzia nie gwizdnie - mówi Michał Bemben, który często włączał się do akcji ofensywnych "Trójkolorowych".
- Lechia nas niczym nie zaskoczyła. Bramki straciliśmy przez słabszą grę i błędy. To, co się stało w pierwszej połowie, to tylko nasza wina. Była ona masakryczna - surowo ocenia Magiera. - Po przerwie pokazaliśmy charakter i zdołaliśmy wyciągnąć remis - dodaje.
Co takiego stało się w szatni, że po przerwie oglądaliśmy całkiem innego Górnika? - Po tych dwóch prezentach dla Lechii powiedzieliśmy swoje, trener też coś dorzucił i wyszliśmy z całkiem innym nastawieniem. W piątek widzieliśmy pojedynek Cracovii na ŁKS-ie. Też było do przerwy 2-0 i zakończyło się remisem. Gra się, aż sędzia nie gwizdnie - mówi Michał Bemben, który często włączał się do akcji ofensywnych "Trójkolorowych".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów