Marcin Ziach: Zbawca Górnika nadciąga z Rybnika
08.11.2013
Kiedy Ryszard Wieczorek pierwszy raz przejmował Górnika Zabrze - ja rozpoczynałem swoją dziennikarską przygodę z klubem z Roosevelta. Klubem rządził wówczas Ryszard Szuster, jego zastępcą był Jędrzej Jędrych, a za transfery odpowiadał Krzysztof Hetmański. "Richard" przyszedł wtedy do Zabrza po udanej przygodzie z Koroną Kielce. To on - jako pierwszy w historii - wprowadził na salony Koronę Kielce, a potem dwa razy zajął ze swoim zespołem miejsca w górnej połówce tabeli ówczesnej Orange Ekstraklasy.
Do Zabrza przyszedł jako pierwszy strzał Allianz - namaszczony na człowieka, który miał zbudować wielkiego Górnika. Podwaliny stworzył. Już w pierwszym sezonie jego drużyna zajęła 8. miejsce w tabeli i - co najważniejsze - starała się grać w piłkę. Nie jest przypadkiem, że to za kadencji Wieczorka Górnik doczekał się pierwszych po kilkunastoletniej przerwie reprezentantów Polski. Do kadry za sprawą dobrych występów trafili wówczas Michał Pazdan i Tomasz Zahorski, a powołania na zgrupowanie kadry w krajowym doczekał się także odkurzony przez sztab szkoleniowy Konrad Gołoś.
Rzecz jasna można powiedzieć, że potem Wieczorek spadł z ligi z Górnikiem, Odrą i Piastem, ale czy aby na pewno? Sezon 2008/09 miał być dla ekipy z Zabrza przełomowym. Wielkie transfery, potężna kasa z Allianz i wymarzone puchary. Drużyna mierzyła w strefę 1-5, ale sami piłkarze i zarząd ulegli ogólnej euforii zapominając chyba, że jeszcze kilkanaście miesięcy temu Górnik słaniał się na krawędzi futbolowego bytu i niebytu.
To nie trener, a działacze ściągnęli do klubu Michala Vaclavika, Leo Markovsky'ego, Willy'ego Rivasa czy - nieco wcześniej - Patrika Pavlendę. Nie wypalili też Przemysław Pitry czy Dariusz Kołodziej, a Grzegorz Bonin odnalazł formę dopiero po półtora roku występów w Zabrzu. Niemniej jednak przecież to ci gracze mieli wówczas stanowić o sile Górnika.
Kontynuując watek spadków - Wodzisławiu Śląskim i Gliwicach Wieczorek przejmował drużynę wtedy, gdy na szyi tej wisiał stryczek i stała na kiwającym się taborecie, na palcach jednej nogi. Warto rozliczać, ale z całości pracy, a nie z faktu, że ktoś stał się strażakiem, którego ktoś inny oddelegował do gaszenia gigantycznego pożaru z 5 litrami wody w butelce.
Na futbol trzeba patrzeć z perspektywy wyniku, ale też jego okoliczności. Czy zatem Wieczorek spadł z ligi z Górnikiem? Nie sądzę. Prowadził on drużynę w czterech meczach ligowych, w których zdobył jeden punkt, ale czy zabrzanie w wyżej wspomnianym składzie byli wówczas w stanie rzeczywiście bić się o czołowe miejsca w lidze? Przypomnę bilans Górnika Wieczorka - remis z Ruchem Chorzów, porażka w Gdyni i gładkie klęski z Lechem Poznań i Legią Warszawa.
Rozkładając te mecze na części pierwsze, kiedy Górnikowi łatwo grało się z Ruchem? Kiedy wygrał ostatni raz w Gdyni? A w Poznaniu? No i wreszcie Legia, która lała zabrzan równie często co Wisła Kraków. Potem drużynę przejął Henryk Kasperczak, najlepszy podobno wówczas polski trener i co zrobił? Nic. Bo w tamtejszych warunkach, z tamtym zarządem i z tamtym zespołem nawet Adam Nawałka spadłby z ligi. Mówię to z całą mocą.
Nie jest bowiem przypadkiem, że o dziesięciu z jedenastu piłkarzy, którzy wybiegli w składzie Górnika na mecz chociażby z Legią dziś słuch zaginął. Grają gdzieś w I lidze, pokończyli kariery albo podbijają różne egzotyczne kraje. Ostał się jedynie Michał Pazdan, którego Wieczorek odkrył i oszlifował. Podobnie było z Zahorskim, Marcinem Wodeckim czy Dawidem Jarką.
Wiadomo, że zawsze znajdą się ludzie rozczarowani, że następcą selekcjonera nie został były selekcjoner. Znajdą się też tacy, którzy za wybór Wieczorka będą bluzgać zarząd i zarzucać działaczom brak ambicji. W zaistniałej sytuacji uważam jednak, że to najlepsza dla Górnika opcja. Nieco lepszy byłby Ryszard Komornicki, ale tematu jego angażu w ogóle nie było, a i sam trener nie był zainteresowany powrotem do polskiego piekiełka.
W Zabrzu po Nawałce trzeba trenera, który wymaga na treningach i oczekuje od drużyny gry w piłkę na boisku. To prezentuje ROW Rybnik, z którym Wieczorek ostatnio awansował do I ligi, na piętnaście meczów przegrywając trzy, z charakterem grając do końca. Tak samo było z GieKSą Nawałki stąd wierzę, że nowy trener mając w Górniku naprawdę fajną drużynę będzie w stanie przywrócić zespół do równowagi, której po odejściu dotychczasowego trenera jakby zabrakło.
Do Zabrza przyszedł jako pierwszy strzał Allianz - namaszczony na człowieka, który miał zbudować wielkiego Górnika. Podwaliny stworzył. Już w pierwszym sezonie jego drużyna zajęła 8. miejsce w tabeli i - co najważniejsze - starała się grać w piłkę. Nie jest przypadkiem, że to za kadencji Wieczorka Górnik doczekał się pierwszych po kilkunastoletniej przerwie reprezentantów Polski. Do kadry za sprawą dobrych występów trafili wówczas Michał Pazdan i Tomasz Zahorski, a powołania na zgrupowanie kadry w krajowym doczekał się także odkurzony przez sztab szkoleniowy Konrad Gołoś.
Rzecz jasna można powiedzieć, że potem Wieczorek spadł z ligi z Górnikiem, Odrą i Piastem, ale czy aby na pewno? Sezon 2008/09 miał być dla ekipy z Zabrza przełomowym. Wielkie transfery, potężna kasa z Allianz i wymarzone puchary. Drużyna mierzyła w strefę 1-5, ale sami piłkarze i zarząd ulegli ogólnej euforii zapominając chyba, że jeszcze kilkanaście miesięcy temu Górnik słaniał się na krawędzi futbolowego bytu i niebytu.
To nie trener, a działacze ściągnęli do klubu Michala Vaclavika, Leo Markovsky'ego, Willy'ego Rivasa czy - nieco wcześniej - Patrika Pavlendę. Nie wypalili też Przemysław Pitry czy Dariusz Kołodziej, a Grzegorz Bonin odnalazł formę dopiero po półtora roku występów w Zabrzu. Niemniej jednak przecież to ci gracze mieli wówczas stanowić o sile Górnika.
Kontynuując watek spadków - Wodzisławiu Śląskim i Gliwicach Wieczorek przejmował drużynę wtedy, gdy na szyi tej wisiał stryczek i stała na kiwającym się taborecie, na palcach jednej nogi. Warto rozliczać, ale z całości pracy, a nie z faktu, że ktoś stał się strażakiem, którego ktoś inny oddelegował do gaszenia gigantycznego pożaru z 5 litrami wody w butelce.
Na futbol trzeba patrzeć z perspektywy wyniku, ale też jego okoliczności. Czy zatem Wieczorek spadł z ligi z Górnikiem? Nie sądzę. Prowadził on drużynę w czterech meczach ligowych, w których zdobył jeden punkt, ale czy zabrzanie w wyżej wspomnianym składzie byli wówczas w stanie rzeczywiście bić się o czołowe miejsca w lidze? Przypomnę bilans Górnika Wieczorka - remis z Ruchem Chorzów, porażka w Gdyni i gładkie klęski z Lechem Poznań i Legią Warszawa.
Rozkładając te mecze na części pierwsze, kiedy Górnikowi łatwo grało się z Ruchem? Kiedy wygrał ostatni raz w Gdyni? A w Poznaniu? No i wreszcie Legia, która lała zabrzan równie często co Wisła Kraków. Potem drużynę przejął Henryk Kasperczak, najlepszy podobno wówczas polski trener i co zrobił? Nic. Bo w tamtejszych warunkach, z tamtym zarządem i z tamtym zespołem nawet Adam Nawałka spadłby z ligi. Mówię to z całą mocą.
Nie jest bowiem przypadkiem, że o dziesięciu z jedenastu piłkarzy, którzy wybiegli w składzie Górnika na mecz chociażby z Legią dziś słuch zaginął. Grają gdzieś w I lidze, pokończyli kariery albo podbijają różne egzotyczne kraje. Ostał się jedynie Michał Pazdan, którego Wieczorek odkrył i oszlifował. Podobnie było z Zahorskim, Marcinem Wodeckim czy Dawidem Jarką.
Wiadomo, że zawsze znajdą się ludzie rozczarowani, że następcą selekcjonera nie został były selekcjoner. Znajdą się też tacy, którzy za wybór Wieczorka będą bluzgać zarząd i zarzucać działaczom brak ambicji. W zaistniałej sytuacji uważam jednak, że to najlepsza dla Górnika opcja. Nieco lepszy byłby Ryszard Komornicki, ale tematu jego angażu w ogóle nie było, a i sam trener nie był zainteresowany powrotem do polskiego piekiełka.
W Zabrzu po Nawałce trzeba trenera, który wymaga na treningach i oczekuje od drużyny gry w piłkę na boisku. To prezentuje ROW Rybnik, z którym Wieczorek ostatnio awansował do I ligi, na piętnaście meczów przegrywając trzy, z charakterem grając do końca. Tak samo było z GieKSą Nawałki stąd wierzę, że nowy trener mając w Górniku naprawdę fajną drużynę będzie w stanie przywrócić zespół do równowagi, której po odejściu dotychczasowego trenera jakby zabrakło.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów