Marcin Ziach: Kto za Nawałkę? Górnikowi pomoże tylko "Komornik"!

31.10.2013
Górnik Zabrze szuka nowego trenera. Niektóre z nazwisk mnie przerażają, inne bawią, a jeszcze inne - choć dobre - są raczej nierealne. Dlatego faworyt powinien być jeden - Ryszard Komornicki!
Nie będzie łatwo znaleźć Górnikowi Zabrze trenera, który będzie w stanie trzymać drużynę w ryzach na wzór Adama Nawałki. Dyscyplina i ciężka, tytaniczna wręcz praca była przez ostatnie cztery lata domeną tej drużyny i nagłe popuszczenie śruby mogłoby skończyć się piłkarską katastrofą. Być może nie spadkiem, ale wypadnięciem ze strefy 1-8 już na pewno tak. A to - patrząc na obecny dorobek i pozycję drużyny - byłoby dla klubu i jego kibiców prawdziwą tragedią.

Dlatego też patrząc na listę kandydatów na nowego szkoleniowca Górnika przechodzę od zdumienia po skrajne załamanie psychiczne. Czy działacze z Roosevelta naprawdę poważnie traktują trenerów, którym w poprzednich klubach szło średnio, żeby nie powiedzieć, że nie szło wcale? Nie będę wymieniał nazwiskami, ale są w tym gronie tacy, którzy wsławili się głównie tym, że nie osiągnęli nic, a największym ich sukcesem jest to, że w mediach w ogóle istnieją.

Z listy sześciu trenerów, którzy są w kręgu zainteresowań Górnika pasują mi jedynie dwa nazwiska. Waldemar Fornalik i Ryszard Wieczorek. Pierwszy - choć charakterologicznie od Nawałki diametralnie inny - może w szatni wzbudzić respekt. W ostatnich latach jest bowiem niewątpliwie trenerem najbardziej utytułowanym. Dwukrotne miejsce na podium mistrzostw Polski z nie najsilniejszym kadrowo przecież Ruchem, niezła gra w Pucharze Polski i praca z kadrą to bilans, jakim żaden trener w ostatnim pięcioleciu pochwalić się nie może.

Wieczorek z kolei - choć z sukcesami mniejszymi - ceni dyscyplinę w szatni i podobnie jak Nawałka nie stroni od ciężkiej pracy. Oczywiście mogą pojawić się zarzuty, że "spuścił" Górnika, bo źle przygotował drużynę do sezonu i na pewno udział w tym spadku miał. Z drugiej jednak strony pokuszę się o stwierdzenie, że z ówczesną "spadkową" ekipą, z ekstraklasy z Górnikiem poleciałby nawet Nawałka. Za dużo żelu i za wysoko uniesione główki większość piłkarzy wówczas miała, by widzieć na boisku coś więcej z wyjątkiem czubka własnego nosa i pokaźnych allianzo-złotówek wpływających na konto.

"Richardowi" nie wyszło, a po nim nie wyszło też Henrykowi Kasperczakowi, który przejechał się na tej samej grupie ludzi. W ryzy umiał ją wziąć - już po spadku - Ryszard Komornicki i to moim zdaniem powinien być dziś jeden z faworytów zarządu Górnika. Dlaczego? Bo do Nawałki jest podobny i charakterologicznie, i taktycznie. Obecna grupa piłkarzy z Zabrza jest uzależniona od ciężkiej pracy i jestem pewny, że przy Komornickim lżej niż przy Nawałce by nie miała. A to pozwala liczyć, że obecni wyrobnicy mogą powalczyć nawet o podium, co pokazują obecne wyniki.

Przez grupę piłkarzy, którzy poprzednio z Komornickim w Zabrzu traktowali trener nazywany był "Komornikiem". Dlaczego? Bo jego warsztat odbierał gwiazdeczkom radość z życia piłkarza. Na treningach zasuwali tak mocno, że nie mieli już siły włóczyć się po Silesia City Center czy nawet wpaść do fryzjera, by nałożyć na głowę kolejne pasemka. Ale był skuteczny.

Co ciekawe - zdobył w rundzie jesiennej I ligi z Górnikiem o punkt więcej, niż Nawałka na wiosnę. W awansie obaj trenerzy mieli zatem połowiczny udział. Z tym wyjątkiem, że Nawałka miał rewelacyjnego wówczas Świątka, a Komornicki musiał "straszyć" Arifoviciem, średnio skutecznym Jarką, chimerycznym Bestą czy Trznadelem, który dziś jest prawym obrońcą Polonii Bytom.

To nie przypadek, że podczas czteroletniej pracy w Zabrzu Nawałki w "jego" Górniku ostało się z tamtej ekipy tylko trzech piłkarzy - Adam Danch, Mariusz Magiera i Mariusz Przybylski. O innych słuch zaginął...

"Koko" ostatnio szło średnio na jeża i pewnie miało to podobny scenariusz jak przykłady Nawałki z Lubina czy Białegostoku; kiedy pracować chce tylko trener. W Zabrzu pracować chcą zawodnicy i trzeba tam chętnego do pracy trenera. Komornickiemu pracować się chce jak mało komu i pewnie - mimo wcześniejszego dwukrotnego zrażenia się klubem - Górnikowi by nie odmówił.

Dlatego też zachęcam działaczy z Roosevelta do kontaktu. Jeśli będzie taka wola - służę kontaktem do trenera. I mailowym, i telefonicznym. Dla jasności - nie jest to tekst sponsorowany. Piszę go z przekonania. Może zatem warto spróbować?
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również