Marcin Wodecki strzelał bramki dla zmarłego brata...
27.04.2012
Po każdej strzelonej bramce Wodecki wznosił oczy i ręce ku górze. Zapewne kierując dedykację w stronę brata, który zmarł w trakcie styczniowego zgrupowania Górnika w tureckiej Antalyi.
- Dzięki Bogu piłka wpadała do siatki. Długo czekałem na taki mecz. Oby tak dalej, od teraz będzie mi lżej - mówił Wodecki, który w tym sezonie był "żelaznym" rezerwowym w Zabrzu. - Wchodziłem na boisko z rzadka. W końcu dostałem szansę i cieszę się, że ją wykorzystałem.
- Dziękuję kolegom, bo to ich zasługa, że udało mi się strzelić obie bramki - podkreślał zawodnik, który po końcowym gwizdu otrzymał koguta od Stanisława Sętkowskiego. - Jutro będą zatem skrzydełka! - śmiał się Wodecki.
- Dzięki Bogu piłka wpadała do siatki. Długo czekałem na taki mecz. Oby tak dalej, od teraz będzie mi lżej - mówił Wodecki, który w tym sezonie był "żelaznym" rezerwowym w Zabrzu. - Wchodziłem na boisko z rzadka. W końcu dostałem szansę i cieszę się, że ją wykorzystałem.
- Dziękuję kolegom, bo to ich zasługa, że udało mi się strzelić obie bramki - podkreślał zawodnik, który po końcowym gwizdu otrzymał koguta od Stanisława Sętkowskiego. - Jutro będą zatem skrzydełka! - śmiał się Wodecki.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów