Marcin Folc musi jeszcze strzelić bramki dla syna i... dla siebie
26.10.2012
W najbliższej kolejce GKS Tychy zmierzy się z ŁKS-em. Folc, który ma już spore doświadczenie w potyczkach z tym zespołem, liczy, że uda mu się ponownie pokonać bramkarza łodzian. - Najbardziej utkwił mi w pamięci mecz z rundy jesiennej 2008 roku, kiedy jako zawodnik Piasta Gliwice wszedłem na boisko na kwadrans przed końcem, przy wyniku 1-1 i niedługo potem pokonałem Bogusława Wyparłę, przesądzając o naszej wygranej -wspomina piłkarz.
Folc w tym sezonie strzelił już cztery bramki. Swojego celu jeszcze jednak nie osiągnął. - Plan zakłada obdarowanie golem każdego z członków rodziny. Zadedykowałem już trafienia: tacie, mamie, bratu i żonie, ale pozostał mi jeszcze syn, że o swoich urodzinach, które obchodziłem w poniedziałek, nie wspomnę - mówi zawodnik.
Tradycja tyskiej szatni nakazuje, że po pierwszym meczu po urodzinach jubilat stawia kolegom po piwie. Przyszła więc kolej na Folca... - Chciałbym, żeby w niedzielę miało zwycięski smak - przyznaje napastnik tyszan.
Folc w tym sezonie strzelił już cztery bramki. Swojego celu jeszcze jednak nie osiągnął. - Plan zakłada obdarowanie golem każdego z członków rodziny. Zadedykowałem już trafienia: tacie, mamie, bratu i żonie, ale pozostał mi jeszcze syn, że o swoich urodzinach, które obchodziłem w poniedziałek, nie wspomnę - mówi zawodnik.
Tradycja tyskiej szatni nakazuje, że po pierwszym meczu po urodzinach jubilat stawia kolegom po piwie. Przyszła więc kolej na Folca... - Chciałbym, żeby w niedzielę miało zwycięski smak - przyznaje napastnik tyszan.
Polecane
I liga