Mandrysz: Zagramy bez obciążeń, nie musimy nerwowo oglądać się za siebie

23.03.2013
W rundzie jesiennej GKS Tychy tylko raz przegrał w Jaworznie - z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza. Jutro oba zespoły zmierzą się ponownie. Trener Piotr Mandrysz po raz kolejny ma spory ból głowy przy ustalaniu składu.
Podobnie jak to miało miejsce przed tygodniem, Mandrysz wybrał do składu trzech bramkarzy. Szkoleniowiec tyszan jutro nie będzie mógł skorzystać z aż siedmiu zawodników. - Martwi zwłaszcza uraz Pawła Króla, to przewlekła sprawa, która ciągnie się od czerwca zeszłego roku. Jego kolano było trzykrotnie poprawiane, według mojej oceny Paweł do pełnej sprawności wróci nie wcześniej niż w czerwcu - martwi się trener.

Jesienią lepsza okazała się Termalica, która pewnie wygrała 3-0. - Dostaliśmy baty. Oglądałem potem ten zespół trzykrotnie, między innymi w spotkaniach z Polonią Bytom i GKS-em Katowice, i w każdym z nich prezentował bardzo ciekawy i dojrzały futbol. To absolutnie topowy zespół w I lidze, chociaż grający we wsi, której liczebność nie przekracza tysiąca osób - mówi Mandrysz.

- Doceniamy klasę przeciwnika, ale Termalica przecież przegrała na własnym boisku dwa mecze - z Sandecją Nowy Sącz i Miedzią Legnica. Nasz najbliższy rywal nie jest z kosmosu, można z nim powalczyć i wygrać. Dlatego dla mnie wynik jest sprawą otwartą. Zgoda, jesteśmy osłabieni, ale też zagramy bez obciążeń, bo nie musimy w tabeli nerwowo oglądać się za siebie - przekonuje szkoleniowiec GKS-u.
źródło: SPORT

Przeczytaj również