Mandrysz odbija piłeczkę. "Chciałem godnie reprezentować barwy klubu"
04.09.2018
Przypomnijmy - zawodnik wnosi o rozwiązanie umowy z GKS-em Katowice z winy klubu. Kluczowym argumentem jest nieuzasadnione niezgłoszenie go do żadnych rozgrywek przed zakończeniem okienka transferowego. Wczoraj do tych zarzutów odniósł się dyrektor sportowy "GieKSy". Tadeusz Bartnik przekonywał, że klub nie zgłaszał zawodnika do rozgrywek na wyraźną sugestię jego przedstawiciela. Mandrysz absolutnie nie zgadza się z tym argumentem. - Klub wydał oświadczenie, w którym utrzymuje, że decyzja o niezgłoszeniu mnie do rozgrywek była zasugerowana przez mojego przedstawiciela co kompletnie mija się z prawdą. Nigdy nikt z klubu nie rozmawiał ani z moim przedstawicielem, ani ze mną na temat związany z nieuprawnieniem mojej osoby do rozgrywek - utrzymuje Mandrysz zaznaczając, że do rozgrywek został zgłoszony dopiero po tym, jak 1 września drogą mailową złożył do klubu i PZPN-u pismo z oświadczeniem o rozwiązaniu kontraktu.
Piłkarz przyznaje, że zdawał sobie sprawę że może mieć problem z wywalczeniem miejsca w składzie u trenera Jacka Paszulewicza. Zapewniał jednak, że robił wszystko by swoją wartość na treningach udowodnić. - W momencie przedłużenia przeze mnie kontraktu nie zostałem poinformowany o tym, że jedyną opcją na występy w meczach piłkarskich będzie pójście na wypożyczenie do innego klubu. Zdawałem sobie sprawę, że w związku ze skończeniem wieku młodzieżowca, szanse na grę w pierwszym zespole GKS-u Katowice mogą być mniejsze niż było to w sezonie poprzednim, jednak ani przez chwilę nie poddałem się w walce o pierwszy skład czy osiemnastkę meczową. Cały okres przygotowawczy, każdy trening czy sparing do ostatniego dnia sierpnia traktowałem jako szansę na wywalczenie sobie miejsca. Owszem, czym bliżej okienka transferowego, tym coraz bardziej brałem pod uwagę opcję wypożyczenia, tłumacząc sobie brak szansy zwyczajnym - w opinii trenera - przegrywaniem rywalizacji o miejsce z innymi zawodnikami, a nie brakiem zgłoszenia mojej osoby do rozgrywek - tłumaczy 20-latek.
Piłkarz sugeruje, że latem nie udało mu się znaleźć nowego klubu ze względu na wygórowane oczekiwania "GieKSy" wobec potencjalnych chętnych na usługi skrzydłowego. - Dopiero w ostatnim dniu okienka transferowego otrzymałem pisemną propozycję rozwiązania kontraktu za porozumieniem stron, z rezygnacją tylko z ekwiwalentu za wyszkolenie i oferta ta była ważna kilka godzin, do końca okienka transferowego. Domniemam, że wcześniejsze propozycje odejścia do zgłaszających się klubów były blokowane wysokim ekwiwalentem za wyszkolenie, jaki wynika z przepisów PZPN - pisze Mandrysz w swoim oświadczeniu.
Piłkarz sugeruje, że latem nie udało mu się znaleźć nowego klubu ze względu na wygórowane oczekiwania "GieKSy" wobec potencjalnych chętnych na usługi skrzydłowego. - Dopiero w ostatnim dniu okienka transferowego otrzymałem pisemną propozycję rozwiązania kontraktu za porozumieniem stron, z rezygnacją tylko z ekwiwalentu za wyszkolenie i oferta ta była ważna kilka godzin, do końca okienka transferowego. Domniemam, że wcześniejsze propozycje odejścia do zgłaszających się klubów były blokowane wysokim ekwiwalentem za wyszkolenie, jaki wynika z przepisów PZPN - pisze Mandrysz w swoim oświadczeniu.
- Jest mi niezmiernie przykro z powodu zaistniałej sytuacji. W momencie przedłużania kontraktu miałem nadzieję, że będzie mi dane godnie reprezentować barwy klubu, a dodatkowa nagroda od Prezydenta Miasta Katowice tylko umocniła mnie w tym przekonaniu. Jak widać cel klubu był inny. Kończąc, chciałbym dodać iż w powyższym tekście odniosłem się tylko i wyłącznie do najważniejszych kwestii związanych z moją sprawą oraz oświadczeniem Klubu - zaznacza piłkarz.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku