Maciej Kowalczyk: Czas w końcu ustrzelić coś z gry
Podopieczni Przemysława Cecherza w Olsztynie prowadzili 1:0, ale do szatni schodzili przy wyniku 1:2. W drugiej odsłonie byli stroną dominującą. - Pewien niedosyt pozostaje. Wygrywaliśmy 1:0, potem dwie szybko stracone bramki ze stałych fragmentów gry. Takie sytuacje nie powinny się zdarzać. Pierwszą połowę przespaliśmy, ale już w drugiej uważam, że zagraliśmy dobre spotkanie. Stworzyliśmy sobie sytuacje, a niedosyt jest, tym bardziej, gdy przypomnimy sobie okazję z doliczonego czasu gry. Gdyby Pawłowi Smółce udało się lepiej dołożyć nogę, to mogliśmy się cieszyć z trzech punktów. Szkoda, ale szanujemy ten remis i musimy teraz szukać kolejnych punktów u siebie - ocenia Maciej Kowalczyk, który w meczu inauguracyjnym bramkarza Sandecji Nowy Sącz pokonał wykorzystując rzut karny. W Olsztynie precyzyjnie przymierzył z rzutu wolnego. - Dwa mecze, dwie moje bramki ze stałych fragmentów gry. Czas w końcu ustrzelić coś z gry. Cieszę się, że strzelecko forma od początku wygląda dobrze i oby tak w kolejnych spotkaniach - stwierdził 37-letni napastnik.