Ma 39 lat i ani myśli kończyć karierę! Bizacki nadal potrzebny...
21.05.2012
- Cieszę się bardzo, że doczekałem tego sukcesu. Bo przecież gra się w piłkę po to, aby coś osiągać - mówi Bizacki, który szerszej publice był znany przede wszystkim z występów w Ruchu Chorzów. Pochodzi jednak z Tychów, dlatego 4,5 roku temu wrócił do GKS-u, którego jest wychowankiem.
Ściągnięcie Bizackiego było strategicznym posunięciem. Pomógł on GKS-owi awansować z IV do I ligi! Ostatnio coraz częściej mecze zaczynał na ławce, ale to nie oznacza, że tyszanie rezygnują z jego usług.
- Wierzę, że Krzysztof pomoże nam w następnym sezonie. Choć sił czasami nie starczało mu na pełne 90 minut, to nie ulega wątpliwości, że był on filarem naszego zespołu. Człowiekiem, który dbał o dobrą atmosferę w szatni - podkreśla Henryk Drob, prezes spółki Tyski Sport.
Co na to Bizacki? - Awans bardzo mnie cieszy. Kontrakt mam ważny jeszcze przez rok. Upływających lat nie liczę. Czuję się na siłach, aby grać w I lidze. Skoro nadal dorównuję młodszym kolegom, to chcę im wciąż pomagać - odpowiada zawodnik, który wbrew swoim słowom nie wstydzi się numeru PESEL. Gra przecież w koszulce z numerem 39. Za rok może kończyć sezon jak 40-latek.
- Ale numeru póki co zmieniać nie zamierzam! Zastawimy ten, który jest. I nie chodzi o to, żebym sobie coś odejmował - śmieje się "Bizak".
W ostatnich miesiącach jego celem było wywalczenie awansu. Dziś? Zagranie na nowym stadionie w Tychach. - Marzyłem o tym już 12 miesięcy temu, dlatego teraz wolę o tym nie mówić na głos. Rok minął, a stadion... Zresztą zostawmy to. Wywalczyliśmy awans, choć przez 33. kolejki graliśmy na wyjeździe. Zasłużyliśmy sobie na to, zrealizowaliśmy wcześniej nakreślony plan - cieszy się Bizacki.
- Krzysiu to nasz dobry duch. A dla mnie wzór! Bardzo wiele się od niego nauczyłem. Krzysiek wie, jak się prowadzić, wie na co go stać. On naprowadza naszą młodą drużynę na właściwe tory - chwali Daniel Feruga.
Ściągnięcie Bizackiego było strategicznym posunięciem. Pomógł on GKS-owi awansować z IV do I ligi! Ostatnio coraz częściej mecze zaczynał na ławce, ale to nie oznacza, że tyszanie rezygnują z jego usług.
Co na to Bizacki? - Awans bardzo mnie cieszy. Kontrakt mam ważny jeszcze przez rok. Upływających lat nie liczę. Czuję się na siłach, aby grać w I lidze. Skoro nadal dorównuję młodszym kolegom, to chcę im wciąż pomagać - odpowiada zawodnik, który wbrew swoim słowom nie wstydzi się numeru PESEL. Gra przecież w koszulce z numerem 39. Za rok może kończyć sezon jak 40-latek.
- Ale numeru póki co zmieniać nie zamierzam! Zastawimy ten, który jest. I nie chodzi o to, żebym sobie coś odejmował - śmieje się "Bizak".
W ostatnich miesiącach jego celem było wywalczenie awansu. Dziś? Zagranie na nowym stadionie w Tychach. - Marzyłem o tym już 12 miesięcy temu, dlatego teraz wolę o tym nie mówić na głos. Rok minął, a stadion... Zresztą zostawmy to. Wywalczyliśmy awans, choć przez 33. kolejki graliśmy na wyjeździe. Zasłużyliśmy sobie na to, zrealizowaliśmy wcześniej nakreślony plan - cieszy się Bizacki.
- Krzysiu to nasz dobry duch. A dla mnie wzór! Bardzo wiele się od niego nauczyłem. Krzysiek wie, jak się prowadzić, wie na co go stać. On naprowadza naszą młodą drużynę na właściwe tory - chwali Daniel Feruga.
Polecane
II liga