Łukasz Skorupski postawił piwo każdemu koledze...

19.09.2012
Sam przyznaje, że zawalił przy obu bramkach, które Legia strzeliła w ostatni weekend Górnikowi. Największym echem odbił się klops w pierwszych minutach, kiedy Łukasz Skorupski wypuścił piłkę z rąk.
- Trochę oślepiło mnie słońce, ale nie chcę się w ten sposób tłumaczyć - mówi bramkarz Górnika w rozmowie z dziennikiem "Sport". - Za wcześnie wyskoczyłem do piłki i trochę "wygięło" mnie w tył. Wszystko, co potem, było konsekwencją. Takie coś nie powinno się zdarzyć. Miałem już w głowie tylko jedną myśl - zagrać do końca na "zero". Nie udało się - westchnął, bo w drugiej połowy dał się zaskoczyć Dominikowi Furmanowi. Sam Skorupski wskazuje, że mógł się lepiej ustawić w tej sytuacji.

Skórę bramkarzowi Górnika uratował Adam Danch, który doprowadził do wyrównania w 90. minucie. To bardzo dobry kolega Skorupskiego. - Najlepszy! Niezależnie od tego, że uratował mi skórę. W wypadku przegranej łatwo byłoby znaleźć winnego. Teraz mogę się tylko zastanawiać, czy gdyby nie moje prezenty, nie pokonalibyśmy Legii. Czasu jednak nie cofniemy - stwierdził "Skorupa", który po końcowym gwizdku zrewanżował się nie tylko Danchowi. Każdemu z kolegów postawił po piwie.

- Pytałem, czy mogę postawić. Była zgoda "starszyzny". Też chciałbym wygrywać zawsze po 3-0, ale drużyna tworzy się w takich meczach, jak ten niedzielny. Zły początek, bardzo dobry rywal, dwa ciosy, a jednak wstajemy... - podkreślił rozmówca gazety.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również