Łukasz Madej: To skandal, że nasi kibice nie pojawili się na meczu

05.10.2014
- Jak można nie móc zapewnić bezpieczeństwa kibicom w trakcie meczu? Powiem szczerze, że nie wiem po co płacimy w takim razie podatki - powiedział po meczu z Ruchem Chorzów Łukasz Madej.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
102. Wielkie Derby Śląska nie zaczęły się dla zabrzan dobrze. Górnik częściej się bronił niż atakował, w efekcie gola strzelił Grzegorz Kuświk. Później było już dla "Trójkolorowych" lepiej. Po dośrodkowaniu Łukasza Madeja, głową piłkę do siatki wpakował Wojciech Łuczak.

- Ruch dobrze wszedł w to spotkanie. Był groźny po stałych fragmentach gry, strzelił bramkę. To się jednak teraz nie liczy. Najważniejsze, że wygraliśmy derby. Najważniejszy mecz dla nas i kibiców - cieszył się strzelec wyrównującego gola, który bramkę zadedykował swojej rodzinie.

- Szkoda tylko, że sprawy tak się potoczyły, że kibice nie zobaczyli naszej wygranej na stadionie. Zwycięstwo na pewno było dla nich jednak najlepszym prezentem - wspomniał o fanach Górnika, których nie było przy Cichej. O przedmeczowym zamieszaniu - tyle że w mocniejszych słowach - opowiadał także Madej.

- Jak można nie móc zapewnić bezpieczeństwa kibicom w trakcie meczu? Powiem szczerze, że nie wiem po co płacimy w takim razie podatki. To skandal, że nasi kibice nie pojawili się na meczu. Grało by nam się dużo lepiej, mając ich za sobą. Po meczu poszliśmy więc do pustego sektora i podziękowaliśmy im - wyjaśnił Madej, który w Chorzowie nie miał łatwego życia.

Kibice Ruchu często wyzywali Madeja, który odpłacił im się w najlepszy możliwy dla niego sposób - golem, który zapewnił Górnikowi zwycięstwo. - Początek może nie był dla nas za bardzo udany, ale z minuty na minutę graliśmy coraz lepiej. Bramka cieszy bardzo. Miałem tutaj coś do udowodnienia. Tym samym przeszliśmy do historii. Nie ukrywam, że czułem, że tak będzie - przyznał bohater 102. Wielkich Derbów Śląska.

Przeczytaj również