Łukasz Madej: Dobrze, że nie zaczęliśmy od porażki

20.07.2013
Łukasz Madej zaliczył debiut w barwach Górnika Zabrze, jednak nie taki, jakby pewnie chciał - spotkanie z Wisłą Kraków rozpoczął na ławce rezerwowych. Pomocnik sam przyznaje, że nie jest w najlepszej formie.
Przed spotkaniem większość fachowców typowała, że to właśnie Madej rozpocznie mecz od pierwszej minuty, a na ławce usiądzie albo Maciej Małkowski, albo Prejuce Nakoulma, który nie przepracował całego okresu przygotowawczego. - Moja forma jeszcze nie jest taka, jaką bym sobie życzył. Ciężkie przygotowania dają mi się we znaki. Brakuje swobody - przyznał sprowadzony z GKS-u Bełchatów zawodnik.

Wychowanek ŁKS-u pojawił się na boisku w 73. minucie spotkania. Zmienił wtedy Mateusza Zacharę, który nie zaliczy wczorajszych zawodów do najlepszych w swoim wykonaniu. Nie pomógł jednak drużynie w zdobyciu bramki. Skuteczność, podobnie jak to miało miejsce w grach kontrolnych podczas zgrupowania w Radenci, pozostaje największą bolączką zabrzan.

- Trzeba to na spokojnie przeanalizować. Mam nadzieję, że się przełamiemy w następnym meczu. Było trochę sytuacji z jednej i z drugiej strony. Nam zabrakło przysłowiowego dotknięcia piłki. Szkoda sytuacji z drugiej połowy - wspominał Madej, któremu pewnie głównie chodziło o sytuację "Prezesa", który po przerwie znalazł się "oko w oko" z bramkarzem Michałem Miśkiewiczem.

- Punkt na wyjeździe zawsze jest punktem, ale mimo wszystko szkoda, bo była szansa na zwycięstwo. Aczkolwiek - dobrze, że nie zaczęliśmy od porażki. Jednak chyba wszyscy liczyliśmy na wygraną - zakończył piłkarz Górnika.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również