ŁKS - Górnik 1-4. "Święty" posłał byłych kolegów do piekła!
21.05.2010
- Musiało minąć trochę czasu, żeby to wszystko scementować, ale widać tego znakomite efekty. Tworzymy kolektyw - cieszył się Adam Banaś. Kapitan Górnika może być dumny ze swoich kolegów z przednich formacji. Udało się strzelić aż cztery bramki, chociaż z uwagi na kontuzję tylko na ławce zasiadł Grzegorz Bonin, który uchodzi za motor napędowy zespołu.
Najważniejsze bowiem, że wiosną Górnik ma atak z prawdziwego zdarzenia. Mecz w Łodzi potwierdził, jak świetnie uzupełniają się Adrian Świątek i Tomasz Zahorski. Obaj pokonali Bogusława Wyparłę. Worek z bramkami rozwiązał ten starszy, chociaż to Świątek stanął oko w oko z bramkarzem ŁKS-u. Wyparło popisał się instynktowną interwencją, odbijając piłkę nogami, lecz dopadł do niej Zahorski i bez problemów wyprowadził Górnika na prowadzenie. - Goście grali od nas zdecydowanie lepiej. My nie potrafiliśmy się przeciwstawić. Straciliśmy szanse na awans - rozkładał ręce Łukasz Gikiewicz z ŁKS-u i z zazdrością zerkał na Świątka.
24-latek zimą rozwiązał kontrakt z ŁKS-em, bo klub mu nie płacił przez wiele miesięcy. Związał się z Górnikiem i strzela aż miło. Dwa kolejne trafienia Świątek dołożył na tak dobrze znanym sobie stadionie. Pierwsze zachwyciło wszystkich!. - Ten gol był fantastyczny. Szacun dla niego! - chwalił kolegę Michał Pazdan. Obrońca Górnika byłby w pełni zadowolony z postawy swojej formacji, gdyby nie błąd Adama Dancha...
Po jego niefortunnej interwencji odżyły nadzieje kibiców gospodarzy. Prawy defensor Górnika nie przyjął piłki, co wykorzystał były piłkarz zabrzańskiej drużyny, Piotr Madejski. Ale nerwowo było tylko przez kilkadziesiąt sekund. Vladimir Balat dośrodkował w pole karne i Świątek tym razem popisał się świetnym uderzeniem z główki. - Jak widać, wzrost nie gra roli. Brawa dla całej drużyny, jesteśmy coraz bliżsi awansu - cieszył się "Święty", który tej wiosny wpisał się na listę strzelców już osiem razy! Dzięki temu, na tę chwilę przewodzi klasyfikacji strzelców.
Dzieła w Łodzi dopełnił Paweł Strąk. Przemysław Pitry uruchomił go prostopadłym podaniem, a pomocnik gości w sprytny sposób oszukał Bogusława Wyparłę. Górnik wyjechał z włókienniczego miasta bogatszy o trzy bezcenne punkty. Wróci tam jeszcze, aby zagrać z Widzewem. Być może oba zespoły przed pierwszym gwizdkiem będą już wtedy w ekstraklasie.
Konferencja prasowa
Grzegorz Wesołowski (trener ŁKS-u): Gratuluję gościom zwycięstwa, na które zapracowali walką i determinacją. W naszym zespole zabrakło dyscypliny, co Górnik skrzętnie wykorzystał.
Adam Nawałka (trener Górnika): Był to bardzo dobry mecz, prowadzony w niezłym tempie. Uważam, że nie można tego spotkania postrzegać tylko przez pryzmat wyniku, bo od pierwszych minut dominowała zażarta walka o każdy metr boiska. Muszę pochwalić zespół za konsekwencję w dążeniu do osiągnięcia celu.
Najważniejsze bowiem, że wiosną Górnik ma atak z prawdziwego zdarzenia. Mecz w Łodzi potwierdził, jak świetnie uzupełniają się Adrian Świątek i Tomasz Zahorski. Obaj pokonali Bogusława Wyparłę. Worek z bramkami rozwiązał ten starszy, chociaż to Świątek stanął oko w oko z bramkarzem ŁKS-u. Wyparło popisał się instynktowną interwencją, odbijając piłkę nogami, lecz dopadł do niej Zahorski i bez problemów wyprowadził Górnika na prowadzenie. - Goście grali od nas zdecydowanie lepiej. My nie potrafiliśmy się przeciwstawić. Straciliśmy szanse na awans - rozkładał ręce Łukasz Gikiewicz z ŁKS-u i z zazdrością zerkał na Świątka.
24-latek zimą rozwiązał kontrakt z ŁKS-em, bo klub mu nie płacił przez wiele miesięcy. Związał się z Górnikiem i strzela aż miło. Dwa kolejne trafienia Świątek dołożył na tak dobrze znanym sobie stadionie. Pierwsze zachwyciło wszystkich!. - Ten gol był fantastyczny. Szacun dla niego! - chwalił kolegę Michał Pazdan. Obrońca Górnika byłby w pełni zadowolony z postawy swojej formacji, gdyby nie błąd Adama Dancha...
Po jego niefortunnej interwencji odżyły nadzieje kibiców gospodarzy. Prawy defensor Górnika nie przyjął piłki, co wykorzystał były piłkarz zabrzańskiej drużyny, Piotr Madejski. Ale nerwowo było tylko przez kilkadziesiąt sekund. Vladimir Balat dośrodkował w pole karne i Świątek tym razem popisał się świetnym uderzeniem z główki. - Jak widać, wzrost nie gra roli. Brawa dla całej drużyny, jesteśmy coraz bliżsi awansu - cieszył się "Święty", który tej wiosny wpisał się na listę strzelców już osiem razy! Dzięki temu, na tę chwilę przewodzi klasyfikacji strzelców.
Dzieła w Łodzi dopełnił Paweł Strąk. Przemysław Pitry uruchomił go prostopadłym podaniem, a pomocnik gości w sprytny sposób oszukał Bogusława Wyparłę. Górnik wyjechał z włókienniczego miasta bogatszy o trzy bezcenne punkty. Wróci tam jeszcze, aby zagrać z Widzewem. Być może oba zespoły przed pierwszym gwizdkiem będą już wtedy w ekstraklasie.
Konferencja prasowa
Grzegorz Wesołowski (trener ŁKS-u): Gratuluję gościom zwycięstwa, na które zapracowali walką i determinacją. W naszym zespole zabrakło dyscypliny, co Górnik skrzętnie wykorzystał.
Adam Nawałka (trener Górnika): Był to bardzo dobry mecz, prowadzony w niezłym tempie. Uważam, że nie można tego spotkania postrzegać tylko przez pryzmat wyniku, bo od pierwszych minut dominowała zażarta walka o każdy metr boiska. Muszę pochwalić zespół za konsekwencję w dążeniu do osiągnięcia celu.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów