Lidera nie ma. Górnik zdemolowany na koniec roku
18.12.2017
Z powodu żółtych kartek przeciwko Cracovii nie mógł zagrać Michał Koj. Zastąpił go Meik Karwot, dla którego był to pierwszy występ w podstawowym składzie w tym sezonie i drugi występ w tym sezonie. Pierwszy miał miejsce... w 2. kolejce. Jak się później okazało, nie był to udany mecz tego zawodnika. Podobnie jak całego Górnika.
Zabrzanie w pierwszej połowie nie oddali ani jednego celnego strzału. Co prawda częściej strzelali niż rywale, ale wszystkie próby gospodarzy były blokowane lub też niecelne. Lepiej pod bramką przeciwnika radzili sobie goście, którzy objęli prowadzenie po ładnej akcji, w której "Trójkolorowi" mieli problem z kryciem. Z lewego skrzydła Jaroslav Mihalik zagrał do Krzysztofa Piątka, a ten miał na tyle miejsca, by oddać strzał. Tomasz Loska zdołał go obronić, ale Rafał Kurzawa nie upilnował Matica Finka, który jako pierwszy wpisał się na listę strzelców.
Chwilę później było już 2:0 dla "Pasów", mimo że bramkarza pokonał zawodnik Górnika - wspomniany Karwot zaskoczył Loskę uderzeniem głową po centrze z rzutu wolnego. Gol zabrzanina po stałym fragmencie gry w tym sezonie zdarza się bardzo często...
W drugiej połowie Górnik zagrał odważniej i przełożyło się to na większą liczbę strzałów (w końcu też celnych) i spore zagrożenie pod bramką Adama Wilka. Najlepszą sytuację zmarnował Szymon Matuszek, który po dośrodkowaniu Damiana Kądziora, stojąc kilka metrów od bramki, uderzeniem głową nie trafił w cel. Druga część należała do gospodarzy, ale nie miało to przełożenia na gole.
Co więcej, kolejne trafienie zanotowała Cracovia - i po raz kolejny największy wkład w bramkę miał obrońca "Trójkolorowych", bo Mateusz Wieteska wślizgiem nabił Javiego Hernandeza. To nie był koniec problemów - chwilę później czerwoną kartkę zobaczył Dani Suarez, a następnie... krakowianie strzelili czwartego gola! Tym razem - po zagraniu Piątka - Loskę pokonał Sergei Zenjov.
Tym samym Górnik nie wykorzystał okazji, by wrócić na pierwsze miejsce Lotto Ekstraklasy. Zabrzanie tracą do Legii Warszawa dwa punkty i mają taki sam dorobek jak Lech Poznań i Jagiellonia Białystok. To pierwsza domowa porażka podopiecznych trenera Marcina Brosza od 12 kwietnia. Kibice nie mieli pretensji do piłkarzy, którzy i tak mogą mówić o bardzo udanym roku.
Górnik Zabrze - Cracovia 0:4 (0:2)
0:1 - Fink, 28'
0:2 - Karwot, 31'
0:3 - Hernandez, 79'
0:4 - Zenjov, 84'
Górnik: Loska - Ambrosiewicz, Wieteska, Suarez, Karwot - Kądzior, Matuszek, Żurkowski, Kurzawa - Ł. Wolsztyński (65' Kiklaisz; 77' Lasik), Angulo. Trener: Marcin Brosz.
Cracovia: Wilk - Fink, Helik, Dytiatjew, Pestka - Drewniak, Dimun - Zenjov, Hernandez (88' Wdowiak), Mihalik (72' Ferraresso) - Piątek (90' . Trener: Michał Probierz.
Żółte kartki: Wieteska, Suarez - Mihalik, Helik.
Czerwona kartka Suarez (83' za dwie żółte).
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 17 873.
Zabrzanie w pierwszej połowie nie oddali ani jednego celnego strzału. Co prawda częściej strzelali niż rywale, ale wszystkie próby gospodarzy były blokowane lub też niecelne. Lepiej pod bramką przeciwnika radzili sobie goście, którzy objęli prowadzenie po ładnej akcji, w której "Trójkolorowi" mieli problem z kryciem. Z lewego skrzydła Jaroslav Mihalik zagrał do Krzysztofa Piątka, a ten miał na tyle miejsca, by oddać strzał. Tomasz Loska zdołał go obronić, ale Rafał Kurzawa nie upilnował Matica Finka, który jako pierwszy wpisał się na listę strzelców.
Chwilę później było już 2:0 dla "Pasów", mimo że bramkarza pokonał zawodnik Górnika - wspomniany Karwot zaskoczył Loskę uderzeniem głową po centrze z rzutu wolnego. Gol zabrzanina po stałym fragmencie gry w tym sezonie zdarza się bardzo często...
W drugiej połowie Górnik zagrał odważniej i przełożyło się to na większą liczbę strzałów (w końcu też celnych) i spore zagrożenie pod bramką Adama Wilka. Najlepszą sytuację zmarnował Szymon Matuszek, który po dośrodkowaniu Damiana Kądziora, stojąc kilka metrów od bramki, uderzeniem głową nie trafił w cel. Druga część należała do gospodarzy, ale nie miało to przełożenia na gole.
Co więcej, kolejne trafienie zanotowała Cracovia - i po raz kolejny największy wkład w bramkę miał obrońca "Trójkolorowych", bo Mateusz Wieteska wślizgiem nabił Javiego Hernandeza. To nie był koniec problemów - chwilę później czerwoną kartkę zobaczył Dani Suarez, a następnie... krakowianie strzelili czwartego gola! Tym razem - po zagraniu Piątka - Loskę pokonał Sergei Zenjov.
Tym samym Górnik nie wykorzystał okazji, by wrócić na pierwsze miejsce Lotto Ekstraklasy. Zabrzanie tracą do Legii Warszawa dwa punkty i mają taki sam dorobek jak Lech Poznań i Jagiellonia Białystok. To pierwsza domowa porażka podopiecznych trenera Marcina Brosza od 12 kwietnia. Kibice nie mieli pretensji do piłkarzy, którzy i tak mogą mówić o bardzo udanym roku.
Górnik Zabrze - Cracovia 0:4 (0:2)
0:1 - Fink, 28'
0:2 - Karwot, 31'
0:3 - Hernandez, 79'
0:4 - Zenjov, 84'
Górnik: Loska - Ambrosiewicz, Wieteska, Suarez, Karwot - Kądzior, Matuszek, Żurkowski, Kurzawa - Ł. Wolsztyński (65' Kiklaisz; 77' Lasik), Angulo. Trener: Marcin Brosz.
Cracovia: Wilk - Fink, Helik, Dytiatjew, Pestka - Drewniak, Dimun - Zenjov, Hernandez (88' Wdowiak), Mihalik (72' Ferraresso) - Piątek (90' . Trener: Michał Probierz.
Żółte kartki: Wieteska, Suarez - Mihalik, Helik.
Czerwona kartka Suarez (83' za dwie żółte).
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 17 873.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów