Licencje: Miasto pomaga Górnikowi, ale pełnego spokoju nie ma

19.03.2014
Dzięki pomocy miasta władze Górnika są spokojniejsze o licencję. - Jest bardzo dobrze, bo bez tych pieniędzy nie mielibyśmy żadnych szans, ale wciąż nie jest to pełny spokój - mówi prezes Zbigniew Waśkiewicz.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Komisja ds. Licencji Klubowych w styczniu wydała komunikat, w którym poinformowała, że Górnik na tamten moment nie spełniał wymogów licencyjnych na sezon 2014/2015. Dzisiaj humory przy Roosevelta są już lepsze - ma to związek z niedawną decyzją radnych, którzy przegłosowali uchwałę, dzięki której klub otrzyma od miasta sześć milionów złotych. Dzięki temu szanse "Trójkolorowych" na otrzymanie pozwolenia na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej znacznie wzrosły. Ale...

- Nie do końca śpimy spokojnie, ponieważ jeszcze trzeba te środki w odpowiedni sposób rozdysponować. Musimy podpisać porozumienia, bo to nie pokrywa wszystkich zobowiązań klubu - podkreśla prezes Górnika, Zbigniew Waśkiewicz. - Wydaje mi się, że te pieniądze są solidnym argumentem w rozmowach z naszymi wierzycielami, by zgodzili się rozłożyć spłatę na dłuższy czas, żebyśmy mogli spokojnie wyjść z tego problemu. Jest już bardzo dobrze, bo bez tych pieniędzy nie mielibyśmy żadnych szans, ale wciąż nie jest to pełny spokój - dodaje.

W związku z dużym zadłużeniem, na klub został nałożony zakaz transferowy, wyznaczono także górną granicę pensji, jaką zabrzanie mogą wypłacać nowym graczom. Jest to pewne utrudnienie, ale... nie dla Górnika. Przynajmniej na najbliższe okienko transferowe. - W tym roku raczej nie planujemy nadzwyczajnych transferów czy zatrudniania nowych zawodników. Musimy sobie radzić z tym, co mamy. Tym bardziej w kontekście naszych zaległości - to byłoby kolejne zadłużanie się wobec kolejnych piłkarzy. My tę spiralę musimy mocno przeciąć. Ten temat bardzo jednoznacznie sformułowałem - nie widzę aktualnie możliwości, żebyśmy zatrudniali nowych zawodników, więc nie ma potrzeby martwić się tym zakazem - wyjaśnia Waśkiewicz.

Wychodzi więc na to, że jedynym problemem dla śląskiego klubu będzie obiekt, który wciąż nie jest gotowy. W Podręczniku Licencyjnym jest zapis, w którym czytamy: Minimalna pojemność Stadionu wynosi 4.500 (cztery i pół tysiąca) indywidualnych miejsc siedzących. Dopuszcza się możliwość zmniejszenia minimalnej pojemności Stadionu do 3.000 (trzech tysięcy) indywidualnych miejsc siedzących w sytuacji budowy/przebudowy Stadionu, jednakże nie dłużej niż na okres określony decyzją właściwego Organu Licencyjnego. Okres ten nie może przekraczać jednego Sezonu Licencyjnego i nie może być przedłużany.

Górnik już z możliwości zmniejszenia pojemności skorzystał. - Mamy sygnały, że będzie drobne ostrzeżenie dla nas, ale myślę, że jak przedstawiciele Komisji przyjadą i zobaczą, że stadion jest w trakcie budowy, to nie będą stwarzać kłopotów, bo to nie miałoby sensu. Ci ludzie są realistami. Są kluby, które mają gorsze stadiony, nawet od tego, który będzie w budowie. Prace ruszają na wiosnę, więc zapowiedzi, że trzy trybuny będą gotowe na wrzesień, góra październik, są bardzo realne - uspokaja prezes zabrzan.

Co jeśli Komisja jednak nie przymknie oko? Jest plan "B". - Potencjalnie wciąż myślimy o grze w europejskich pucharach, więc wiadomo, że musimy zgłosić też inny stadion, który będzie spełniał wymogi, bo nasz absolutnie ich nie spełni. Są prowadzone rozmowy i ten obiekt zastępczy mógłby w najgorszym wypadku pomóc. Ja jednak wciąż wierzę w to, że tu nie będzie działania, nie chcę używać słowa złośliwego, ale takiego bardzo szczegółowego. Myślę, że kilka miesięcy w jedną czy w drugą stronę nie jest dla Komisji wielkim problemem, a dla nas byłoby to dużą komplikacją - przyznaje Waśkiewicz.

Przed rokiem Górnik nie otrzymał licencji na grę w europejskich pucharach właśnie przez infrastrukturę. - Jeśli do końca marca złożymy wszystkie dokumenty, które pokażą, że nie mamy zobowiązań, albo że mamy podpisane porozumienia z wierzycielami, to absolutnie możemy dostać licencję na grę w pucharach. Pierwszym warunkiem jest to, żebyśmy złożyli komplet dokumentów i poświadczyli, że jesteśmy w trakcie porozumień i spłacania zadłużenia. To pierwszy krok. Potem będziemy się zastanawiali co dalej - mówi sternik 14-krotnego mistrza Polski.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również