Lewa noga Kurzawy coraz cenniejsza. Finał wciąż możliwy!
03.04.2018
W wyjściowym składzie Górnika znów musiały zajść wymuszone zmiany. Za Michała Koja od początku grał Adrian Gryszkiewicz, a za Łukasza Wolsztyńskiego Marcin Urynowicz, dla którego był to pierwszy mecz w "11" od prawie dwóch miesięcy. Do bramki wrócił Tomasz Loska, a na lewe skrzydło Rafał Kurzawa, który z Sandecją Nowy Sącz pauzował za żółte kartki.
Jednego piłkarzom nie można było odmówić - do meczu byli odpowiednio zmotywowani. Niektórzy chyba nawet za bardzo, bo od początku kości wręcz trzeszczały, faulowani byli nawet bramkarze obu zespołów. Wystarczy podkreślić, że... szybciej oglądaliśmy żółtą kartkę niż składną akcję. A tych przed przerwą więcej miała Legia Warszawa i gdyby nie kilka bardzo dobrych parad Loski, to goście do przerwy mogli strzelić ze dwie bramki.
Piłkarze Legii często uciekali bocznym obrońcom Górnika i to właśnie przez takie błędy warszawianie mieli najwięcej okazji. Najpierw Eduardo świetnie wypatrzył Artura Jędrzejczyka, który jednak za długo zwlekał z oddaniem strzału, przez co interweniować zdążył Gryszkiewicz. Później młody defensor "Trójkolorowych" popełnił fatalny błąd i nie trafił we własnym polu karnym w piłkę. Na szczęście dla śląskiej ekipy gola z tego nie było.
Groźnie było także po akcjach lewą stroną gości. Kasper Hamalainen uciekł Mateuszowi Wietesce i strzelił z około 7-8 metrów. Była to pierwsza z dwóch wyśmienitych interwencji Loski. Drugą popisał się po strzale Marko Vesovicia. Gdyby nie jego odbicie, piłka wpadłaby do siatki, a nie odbiła się od słupka. Trzeba jednak dodać, że gol w tej akcji powinien paść, bo idealną sytuację do dobitki miał Sebastian Szymański. Strzelił jednak fatalnie, daleko od celu.
Górnik? Zagroził tylko raz, w końcówce, w dodatku... sędzia i tak odgwizdał spalonego, gdy po dwójkowej akcji z Urynowiczem Igor Angulo przegrał pojedynek z Radosławem Cierzniakiem. Do przerwy zabrzanie nie oddali ani jednego celnego strzału.
Na początku drugiej połowy Legia zdominowała gospodarzy i bramka była tak naprawdę tylko kwestią czasu. Kwadrans po wznowieniu gry piłkę na środku boiska - na rzecz Domagoja Antolicia - stracił Kurzawa, przez co Legia ruszyła z ładną kontrą. W świetnej sytuacji znalazł się Vesović, który nie dał szans Losce. Po stracie gola Górnik wciąż nie potrafił przejąć inicjatywy i jego ataki nic nie wnosiły.
Odmieniło się dopiero po rzucie wolnym, podyktowanym kwadrans przed końcem za faul na Danim Suarezie. Z 18. metra bardzo dobrze uderzył Kurzawa, który doprowadził o wyrównania. Zabrzanie niesieni dopingiem kibiców zaczęli zagrażać bramce Cierzniakowi. O ile sytuację Damiana Kądziora jeszcze nie można było nazwać stuprocentową, tak Wojciecha Hajdy - zdecydowanie tak. Po zagraniu Kurzawy i niezdecydowaniu obrony młody pomocnik wbiegł z piłką w pole karne, jednak strzelił wprost w bramkarza Legii.
Mecz w ostatnim kwadransie gry w końcu był emocjonujący i na boisku więcej było strzałów niż fauli, ale żaden z piłkarzy już nie wpisał się na listę strzelców. Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry Szymon Żurkowski w swoim stylu przebiegł kilkadziesiąt metrów, nie dał się wyciąć rywalom i zagrał do Kądziora. Ten przegrał jednak pojedynek z Cierzniakiem...
Bramkowy remis daje większe szanse mistrzowi Polski, ale losy awansu do finału wciąż nie są rozstrzygnięte. Rewanż przy Łazienkowskiej odbędzie się 18 kwietnia.
Górnik Zabrze - Legia Warszawa 1:1 (0:0)
0:1 - Vesović, 61'
1:1 - Kurzawa, 75'
Górnik: Loska - Wieteska, Suarez, Bochniewicz, Gryszkiewicz (58' Olszewski) - Kądzior, Żurkowski, Matuszek, Kurzawa - Urynowicz (72' Hajda), Angulo. Trener: Marcin Brosz.
Legia: Cierzniak - Jędrzejczyk, Remy, Pazdan, Hlousek - Antolić, Mączyński, Hamalainen (66' Pasquato) - Vesović, Eduardo (74' Niezgoda), Szymański. Trener: Romeo Jozak.
Żółte kartki: Angulo, Wieteska, Matuszek - Pazdan, Hlousek, Jędrzejczyk, Mączyński.
Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 22 708.
Jednego piłkarzom nie można było odmówić - do meczu byli odpowiednio zmotywowani. Niektórzy chyba nawet za bardzo, bo od początku kości wręcz trzeszczały, faulowani byli nawet bramkarze obu zespołów. Wystarczy podkreślić, że... szybciej oglądaliśmy żółtą kartkę niż składną akcję. A tych przed przerwą więcej miała Legia Warszawa i gdyby nie kilka bardzo dobrych parad Loski, to goście do przerwy mogli strzelić ze dwie bramki.
Piłkarze Legii często uciekali bocznym obrońcom Górnika i to właśnie przez takie błędy warszawianie mieli najwięcej okazji. Najpierw Eduardo świetnie wypatrzył Artura Jędrzejczyka, który jednak za długo zwlekał z oddaniem strzału, przez co interweniować zdążył Gryszkiewicz. Później młody defensor "Trójkolorowych" popełnił fatalny błąd i nie trafił we własnym polu karnym w piłkę. Na szczęście dla śląskiej ekipy gola z tego nie było.
Groźnie było także po akcjach lewą stroną gości. Kasper Hamalainen uciekł Mateuszowi Wietesce i strzelił z około 7-8 metrów. Była to pierwsza z dwóch wyśmienitych interwencji Loski. Drugą popisał się po strzale Marko Vesovicia. Gdyby nie jego odbicie, piłka wpadłaby do siatki, a nie odbiła się od słupka. Trzeba jednak dodać, że gol w tej akcji powinien paść, bo idealną sytuację do dobitki miał Sebastian Szymański. Strzelił jednak fatalnie, daleko od celu.
Górnik? Zagroził tylko raz, w końcówce, w dodatku... sędzia i tak odgwizdał spalonego, gdy po dwójkowej akcji z Urynowiczem Igor Angulo przegrał pojedynek z Radosławem Cierzniakiem. Do przerwy zabrzanie nie oddali ani jednego celnego strzału.
Na początku drugiej połowy Legia zdominowała gospodarzy i bramka była tak naprawdę tylko kwestią czasu. Kwadrans po wznowieniu gry piłkę na środku boiska - na rzecz Domagoja Antolicia - stracił Kurzawa, przez co Legia ruszyła z ładną kontrą. W świetnej sytuacji znalazł się Vesović, który nie dał szans Losce. Po stracie gola Górnik wciąż nie potrafił przejąć inicjatywy i jego ataki nic nie wnosiły.
Odmieniło się dopiero po rzucie wolnym, podyktowanym kwadrans przed końcem za faul na Danim Suarezie. Z 18. metra bardzo dobrze uderzył Kurzawa, który doprowadził o wyrównania. Zabrzanie niesieni dopingiem kibiców zaczęli zagrażać bramce Cierzniakowi. O ile sytuację Damiana Kądziora jeszcze nie można było nazwać stuprocentową, tak Wojciecha Hajdy - zdecydowanie tak. Po zagraniu Kurzawy i niezdecydowaniu obrony młody pomocnik wbiegł z piłką w pole karne, jednak strzelił wprost w bramkarza Legii.
Mecz w ostatnim kwadransie gry w końcu był emocjonujący i na boisku więcej było strzałów niż fauli, ale żaden z piłkarzy już nie wpisał się na listę strzelców. Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry Szymon Żurkowski w swoim stylu przebiegł kilkadziesiąt metrów, nie dał się wyciąć rywalom i zagrał do Kądziora. Ten przegrał jednak pojedynek z Cierzniakiem...
Bramkowy remis daje większe szanse mistrzowi Polski, ale losy awansu do finału wciąż nie są rozstrzygnięte. Rewanż przy Łazienkowskiej odbędzie się 18 kwietnia.
Górnik Zabrze - Legia Warszawa 1:1 (0:0)
0:1 - Vesović, 61'
1:1 - Kurzawa, 75'
Górnik: Loska - Wieteska, Suarez, Bochniewicz, Gryszkiewicz (58' Olszewski) - Kądzior, Żurkowski, Matuszek, Kurzawa - Urynowicz (72' Hajda), Angulo. Trener: Marcin Brosz.
Legia: Cierzniak - Jędrzejczyk, Remy, Pazdan, Hlousek - Antolić, Mączyński, Hamalainen (66' Pasquato) - Vesović, Eduardo (74' Niezgoda), Szymański. Trener: Romeo Jozak.
Żółte kartki: Angulo, Wieteska, Matuszek - Pazdan, Hlousek, Jędrzejczyk, Mączyński.
Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 22 708.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów