Letnie transfery ROW-u Rybnik. Feruga, Cisse i... tyle

25.11.2013
Beniaminek z Rybnika nie był królem polowania na rynku transferowym. Strzałem w dziesiątkę okazało się jedynie sprowadzenie Daniela Ferugi, który jest najlepszym strzelcem zespołu na półmetku rozgrywek.
Dziś oceniamy letnie wzmocnienia najgorszej aktualnie - 17. w tabeli -  śląskiej drużyny w I lidze po rozegraniu 18. kolejek na zapleczu ekstraklasy. Do zespołu z Gliwickiej dołączyło przed rozgrywkami siedmiu graczy.

Wzmocnienia
Zdecydowanie dobrym posunięciem okazał się powrót na Śląsk Daniela Ferugi. Pomocnik występował w Chojniczance, która obok ROW-u wywalczyła awans do I ligi, ale chciał wrócić na Śląsk, gdzie zostawił żonę i dziecko. 25-latek skorzystał z oferty prezesa Grzegorza Janika i klub oraz zawodnik już teraz mogą powiedzieć, że było warto. Feruga zdobył dla zielono-czarnych dziewięć goli i był w rundzie jesiennej zdecydowanie najskuteczniejszym zawodnikiem rybniczan. To osiągnięcie pozwoliło mu także na zajęcie miejsca w czołówce najlepszych strzelców całej ligi. Feruga strzelał z akcji, straszył też rywali uderzeniami ze stałych fragmentów gry. Swoje dla ROW-u zrobił tez wypożyczony z Piotrówki Senegalczyk Idrissa Cisse, ale w jego przypadku możemy mówić jednak o małym niedosycie. Napastnik rozpoczął bardzo obiecująco. Rywale mieli ogromne problemy z szybkim i silnym zawodnikiem, który zdobył jak na razie pięć bramek. Cisse trafiał do bramki rywali głównie w pierwszej części sezonu. Potem jego dyspozycja nie była już tak dobra i stracił miejsce w podstawowym składzie. Na pewno stać go na więcej.

Uzupełnienia
Zawodnikiem, który nie obniżył poziomu, ale też go nie podwyższył, był bramkarz Marcin Skrzeszewski. Sprowadzony z Cracovii 20-latek rozegrał dokładnie połowę ligowych spotkań, rywalizując o miejsce w drużynie z Danielem Kajzerem. Zdarzało mu się popełniać takie dziecinne błędy, jak wykopywanie piłki tuż pod nogi rywali, czy chwytanie futbolówki po zagraniu nogą kolegi z drużyny. Miał też jednak dobre momenty, w których ratował drużynę przed stratą gola. W trakcie rundy do Rybnika dołączył pomocnik Marcin Nowacki. Były zawodnik Ruchu Chorzów i Odry Wodzisław został awaryjnie wypożyczony z Miedzi Legnica, bo poważnej kontuzji doznał Jarosław Wieczorek. 32-letni piłkarz z Brzegu grał w ROW-ie dość dużo, ale nie był liderem środka pola. Prezentował się solidnie, ale brakowało mu błysku. W ostatnich meczach nie grał z powodu kontuzji, jaka przytrafiła mu się w spotkaniu z Puszczą Niepołomice.

Nieporozumienia
Jesień pokazała, że największym problemem zespołu prowadzonego przez Ryszarda Wieczorka, a później Marka Wleciałowskiego, jest defensywa. W zespole była mała konkurencja, a gracze często popełniali głupie błędy. Prezes Janik postanowił w ogóle nie rozmawiać o przedłużeniu kontraktu z Błażejem Radlerem, który dawał trenerom większe pole manewru. Braki w klubowej kasie spowodowały, że na Gliwickiej nie zjawił się ani jeden dobry obrońca. Sprowadzony z Wodzisławia 21-letni Marcin Grabowski nie powąchał murawy. Na całej linii zawiódł Mateusz Słodowy. Rok starszy od Grabowskiego piłkarz, który grał w przeszłości w czeskiej Viktorii Żiżkov, a następnie podpisał kontrakt z Górnikiem Zabrze, zaliczał w rybnickiej ekipie tylko epizody. Najdłużej przebywał na boisku w pierwszym meczu ROW-u na swoim stadionie z Wisłą Płock (od 64. minuty). Był mało zwrotny, wyglądał, jakby miał kilka kilogramów za dużo. 20-letni pomocnik Michał Adamczyk zadebiutował w pierwszym zespole dopiero w ostatnim spotkaniu, przegranym 2-3 z Niecieczą. Na razie I ligi nie podbił.
autor: Michał Knura

Przeczytaj również