- Po każdej porażce powtarzamy sobie hasło "ekstraklasa albo śmierć" - mówił ostatnio naszemu portalowi Piotr Rocki. Po dzisiejszym meczu w Legnicy w szatni GKS-u to drugie słowo musiało głośno wybrzmiewać...
Legnica - Tychy 2-1. Jednak "śmierć", a nie ekstraklasa?
24.04.2013
Wydarzenie
Po 20 minutach gry Miedź wywalczyła rzut rożny. Piłkę z narożnika boiska dośrodkował Piotr Madejski, a w polu karnym tyszan najlepiej zachował się Grzegorz Bartczak, który strzałem głową pokonał Piotra Misztala.
Bohater
Jakub Grzegorzewski, który był dziś nie do powstrzymania dla defensorów GKS-u Tychy. Były zawodnik m.in. Odry Wodzisław był bardzo aktywny i wciąż "pod grą". Strzelił bramkę, drugiej nie uznali sędziowie, a popisał się także lobem z 30 metrów. Misztala jednak nie pokonał, gdyż jego uderzenie było odrobinę za mocne i piłka o centymetry minęła poprzeczkę bramki tyszan.
Rozczarowanie
Słaba gra GKS-u w pierwszej połowie. Tyszanie w pierwszych 45 minutach dali się kompletnie zdominować gospodarzom. Do głosu zaczęli dochodzić dopiero w drugiej części gry, ale "obudzenie" przyszło zbyt późno.
Co ciekawego
- Gospodarze do siatki Misztala trafili już w 11. minucie, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną Jakuba Grzegorzewskiego i bramka nie została uznana.
- Stracony gol wyraźnie oszołomił tyszan, gdyż po kilku minutach pozwolili miejscowym wyprowadzić szybką kontrę, w której Damian Lenkiewicz dograł piłkę do Grzegorzewskiego, a ten głową podwoił prowadzenie Miedzi.
- Po przerwie trener Mandrysz wprowadził dwóch zawodników, którzy mieli pomóc w walce o pozytywny rezultat. Chwilę później wykorzystał trzecią zmianę.
- 17 minut przed końcem spotkania Piotr Rocki nastrzelił jednego z zawodników Miedzi, który w polu karnym zagrał futbolówkę ręką i sędzia wskazał na "wapno". Rzut karny pewnie wykorzystał "Rocky".
Po 20 minutach gry Miedź wywalczyła rzut rożny. Piłkę z narożnika boiska dośrodkował Piotr Madejski, a w polu karnym tyszan najlepiej zachował się Grzegorz Bartczak, który strzałem głową pokonał Piotra Misztala.
Bohater
Jakub Grzegorzewski, który był dziś nie do powstrzymania dla defensorów GKS-u Tychy. Były zawodnik m.in. Odry Wodzisław był bardzo aktywny i wciąż "pod grą". Strzelił bramkę, drugiej nie uznali sędziowie, a popisał się także lobem z 30 metrów. Misztala jednak nie pokonał, gdyż jego uderzenie było odrobinę za mocne i piłka o centymetry minęła poprzeczkę bramki tyszan.
Rozczarowanie
Słaba gra GKS-u w pierwszej połowie. Tyszanie w pierwszych 45 minutach dali się kompletnie zdominować gospodarzom. Do głosu zaczęli dochodzić dopiero w drugiej części gry, ale "obudzenie" przyszło zbyt późno.
Co ciekawego
- Gospodarze do siatki Misztala trafili już w 11. minucie, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną Jakuba Grzegorzewskiego i bramka nie została uznana.
- Stracony gol wyraźnie oszołomił tyszan, gdyż po kilku minutach pozwolili miejscowym wyprowadzić szybką kontrę, w której Damian Lenkiewicz dograł piłkę do Grzegorzewskiego, a ten głową podwoił prowadzenie Miedzi.
- Po przerwie trener Mandrysz wprowadził dwóch zawodników, którzy mieli pomóc w walce o pozytywny rezultat. Chwilę później wykorzystał trzecią zmianę.
- 17 minut przed końcem spotkania Piotr Rocki nastrzelił jednego z zawodników Miedzi, który w polu karnym zagrał futbolówkę ręką i sędzia wskazał na "wapno". Rzut karny pewnie wykorzystał "Rocky".
Polecane
I liga