Legia - Górnik 3-0. Niemoc w ofensywie zabrzan trwa dalej

15.03.2013
Legia Warszawa w pełni zasłużenie pokonała Górnika Zabrze, który przegrał po raz pierwszy w tym sezonie poza własnym boiskiem. Bardziej niepokoi jednak to, że była to trzecia przegrana zabrzan z rzędu...
Wydarzenie
Na niecały kwadrans przed końcem pierwszej połowy, na strzał z dystansu zdecydował się Jakub Kosecki. Skorupski z trudem odbił piłkę do boku, jednak przejął ją nie obrońca, a Miroslav Radović. Serb dobrze zgrał wzdłuż bramki (podania nie zdołał przeciąć Seweryn Gancarczyk) Górnika. Z kilku metrów futbolówkę wpakował do siatki Marek Saganowski.

Bohater
Bardzo aktywny był Miroslav Radović. Nie tylko świetnie wyłożył piłkę Saganowskiemu przy golu, ale też sprawiał sporo problemów zabrzańskiej defensywie. Brał udział w praktycznie każdej akcji ofensywnej Legii, po której było zagrożenie pod bramką Górnika.

Rozczarowanie
Obrona Górnika nie popisała się przy drugim golu dla Legii. Po dalekim wykopie Duszana Kuciaka, pojedynek główkowy z Adamem Danchem wygrał Saganowski, a w polu karnym Danijel Ljuboja bez problemu ograł Oleksandra Szeweluchina i bardzo ładnym uderzeniem strzelił swoją 11. bramkę w tym sezonie.

Co ciekawego:
- Spotkanie poprzedziła minuta ciszy, poświęcona Władysławowi Stachurskiemu - byłemu zawodnikowi i trenerowi Legii, a także selekcjonerowi reprezentacji Polski.

- Do składu Górnika wrócił Mariusz Przybylski, który w spotkaniu z Lechem Poznań musiał pauzować za czerwoną kartkę. Defensywny pomocnik rozpoczął mecz na prawej stronie pomocy.

- Trener Adam Nawałka zdecydował, że Tomasz Zahorski, podobnie jak to miało miejsce w derbach z Piastem Gliwice, rozpocznie mecz na lewej stronie pomocy. Na "szpicy" ponownie wystąpił Wojciech Łuczak.

- Do Warszawy wyruszyło 1,5 tysiąca kibiców Górnika. Ci jednak mieli problemy z wejściem na stadion. Sympatycy "Trójkolorowych", którzy już pojawili się w sektorze gości, opuścili swoje miejsca. W poprzednim sezonie fani zabrzańskiego zespołu również nie mogli obejrzeć widowiska przy Łazienkowskiej - wówczas na przeszkodzie stanęła katastrofa kolejowa w Babach k. Piotrkowa Trybunalskiego.

- Piękną bramkę mógł przed przerwą zdobyć Tomasz Zahorski. Najpierw z prawej strony dobrze centrował Wojciech Łuczak, jednak do piłki nie dopadli ani Mariusz Przybylski, ani "Zahor". Futbolówkę po drugiej stronie boiska przejął Seweryn Gancarczyk. Obrońca podał w pole karne, a Zahorski próbował zaskoczyć Duszana Kuciaka... uderzeniem piętką.

- Łukasz Skorupski, jeszcze przy stanie 0-0, popisał się fantastyczną interwencją. Gospodarze szybko wykonali rzut wolny na środku boiska, w polu karnym Radović szybko odegrał do Marka Saganowskiego. Ten znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Górnika, jednak z tego pojedynku górą wyszedł "Skorup".

- W pierwszej połowie Saganowski wpakował piłkę do siatki drugi raz. Sędzia jednak dopatrzył się spalonego.

- O ile w powyższej sytuacji spalonego - minimalnego - można było się doszukać, tak na pewno nie było go w sytuacji, gdy Kosecki zagrał do Jakuba Wawrzyniaka. Obrońca Legii znalazł się w bardzo dogodnej sytuacji, jednak gra została przerwana.

- Po przerwie na strzał bezpośrednio z rzutu wolnego, mimo że odległość od bramki Legii była dosyć duża, zdecydował się Aleksander Kwiek. Pomocnik Górnika uderzył bardzo mocno, jednak Kuciak zdołał wypiąstkować piłkę.

- Trzecią bramkę dla Legii zdobył, w doliczonym czasie i mimo asysty dwóch zawodników Górnika, Wladimir Dwaliszwili.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również