Legendy Górnika wspominają Barbórki sprzed lat. "Były tańce i piwo"

04.12.2010
Piłkarze Górnika Zarze często byli uczestnikami Barbórek. Ich kibice, wywodzący się głównie z górniczej braci, chcieli koniecznie gościć u siebie Włodzimierza Lubańskiego i jego słynnych kolegów.
- Najczęściej byliśmy zapraszani do siedziby Zabrzańskiego Zjednoczenia Przemysłu Węglowego - opowiada Lubański. - Na takich imprezach budowało się atmosferę wspólnie z górnikami, którzy mogli z nami porozmawiać, poznać nas bliżej. A nie chodziło przecież o to, by nas oglądali wyłącznie "piętnastego", gdy meldowaliśmy się na kopalni przy okazji kwitowania wypłaty. Była świetna zabawa, wszyscy bawili się razem przy stole, jak również na parkiecie. Naprawdę było dużo tańca... - śmieje się Lubański.

Stanisław Oślizło zaznacza przypomina natomiast, jak to na Barbórkach obowiązkowo meldowały się górnicze szychy. Swoje stałe miejsce na takich imprezach miał Jan Mitręga, długoletni minister górnictwa i energetyki, który był wiernym kibicem zabrzańskiej drużyny. Obok niego zasiadał twórca potęgi Górnika, jego prezes - Eryk Wyra, także mocno związany z resortem górnictwa. - Oni zapraszali nas do jednej z zabrzańskich restauracji, która teraz nazywa się "Gościniec". Atmosfera była przesympatyczna, w trakcie tych barbórkowych zabaw można było dobrze zjeść i - przede wszystkim - napić się dobrego piwa. Nikt sobie nie żałował... Na kufel jasnego z pianką zapraszały nas przed Barbórką także te kopalnie, w których byliśmy prowadzeni na etatach - wspomina.

- Ja miałem etat na "Makoszowach", później prowadziła mnie kopalnia "Szczygłowice". Górnicy nie mieli do nas żadnych pretensji, że mamy dniówki dołowe, ale nie zjeżdżamy do kopalni. Dawaliśmy im w zamian radość, gdy przychodzili na stadion - przyznaje Oślizło, który przypomina sobie, że jedną z Barbórek zespół spędził w Szkocji, gdzie rozgrywał mecze towarzyskie. Piwo w szkockim pubie, którym zabrzanie postanowili uczcić górnicze święto, nie smakowało im jednak tak, jak krajowe...
źródło: Górnik Zabrze

Przeczytaj również