Legendarny bramkarz: Górnikowi brakuje wielkich indywidualności

14.03.2013
- Wróżką nie jestem, więc nie powiem kto wygra. Cieszę się natomiast z tego, że po prawie dwudziestu latach mecz Legii z Górnikiem znowu jest o coś - mówi Hubert Kostka, były bramkarz i trener zabrzan.
- Może ta radość jest trochę na wyrost, bo poprzednie z tych wielkich spotkań zakończyło się przecież skandalem z sędzią Redzińskim, który w jawny sposób wypaczył wynik i pozostało to bez konsekwencji. Liczę jednak na to, że teraz będzie inaczej. Chociaż muszę się przyznać, że dwadzieścia lat temu sam wycofałem się z piłki z powodu korupcji - mówi Kostka.

Były bramkarz Górnika nadal jednak ogląda ligową piłkę. - Choć raczej przed telewizorem niż na żywo. Dałem się jednak wyciągnąć na inaugurację w Zabrzu. Podobał mi się Górnik w meczu z Piastem, bo był dobrze przygotowany i choć wygrał tylko 1:0, to zrobił to w sposób przekonujący. Widać było, że drużyna jest dobrze przygotowana, tylko skuteczności jej brakuje. Przyznam, że porażki z Jagiellonią i Lechem były dla mnie szokiem. Jednak Legia ostatnio wcale nie jest lepsza. Ciuła punkty - zauważa.

Jego zdaniem Górnikowi trochę brakuje do drużyny choćby z lat 80. Czego? - Wielkich indywidualności. Ma bardzo wyrównany i solidny zespół, ale nie ma piłkarzy, których drużyny przeciwne musiałyby się bać. Może Jeleń to zmieni. Bardzo w niego wierzę. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć trenerów, którzy pomijali Irka w powołaniach do reprezentacji. Kłopot w tym, że prawdopodobnie nie jest przygotowany do sezonu. To jednak kwestia czasu i treningu. Jeleń do spółki z Nakoulmą mogą stworzyć duet, który odciśnie swoje piętno na grze Górnika. To ważne, bo na razie mamy zespół wybiegany i walczący. Wielka drużyna potrzebuje jednak kilku takich, co dodadzą jej jakości - twierdzi.

Kostka bardzo dobrze ocenia za to pracę, jaką przy Roosevelta wykonuje Adam Nawałka. -  W Górniku jest już prawie cztery lata i robi dobrą robotę. Tym bardziej trzeba go docenić, że możliwości finansowe klubu nie są wielkie. Już od wielu lat, może poza erą Allianza i krótkimi rządami Heńka Kasperczaka, w Zabrzu nie ma pieniędzy. Ale w czasach Heńka warunki były wręcz idealne, lecz drużyna spadła - kończy w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również