Legenda zabrzan: Górnicy byli naszymi najlepszymi kibicami
Przy okazji święta górników Jan Banaś podzielił się swoimi wspomnieniami z dawnychczasów. - Miałem wykształcenie górnicze, ale ze strachu nie zjechałem pod ziemię. Najgłębiej byłem w sztolni... - śmieje się pan Jan, który w trakcie gry w zabrzańskim klubie był prowadzony jako cieśla dołowy w kopalni "Zabrze". Oczywiście, cieślą dołowym był tylko na papierze, zaś kopalnię - jak sam żartuje - oglądał najczęściej piętnastego każdego miesiąca, gdy pobierał wypłatę.
- Górnicy przy okazji naszych gorszych meczów, tych zremisowanych, a czasami przegranych, krzyczeli z trybun, żeby nas wysłać pod ziemię do kopalni. "Na dół z nimi!" - słyszeliśmy takie właśnie okrzyki. Ale to była rzadkość, najczęściej pomagali nam z trybun, dopingowali nas. Czasami spotykaliśmy się z nimi przy okazji imprez barbórkowych i wymienialiśmy poglądy. Ja bardzo cenię ciężką pracę górników i w dniu ich święta życzę im wszystkiego najlepszego. Przede wszystkim zdrowia i bezpiecznej pracy! - mówi Jan Banaś.