Legenda "Trójkolorowych": Górnik będzie miał pożytek z młodzieży
09.10.2011
Zygfryd Szołtysik współorganizował wczorajsze obchody 50-lecia zdobycia mistrzostwa Polski juniorów przez Zryw Chorzów. Popularny "Zyga" po wywalczeniu tego trofeum przeniósł się do Górnika Zabrze, w którym spędził aż 16 sezonów. Zdobył siedem tytułów mistrza Polski oraz sześć krajowych pucharów.
Szołtysik nie był jedynym zawodnikiem Zrywu, który zrobił karierę. Razem z nim w Chorzowie grę zaczynali między innymi Jan Banaś czy Antoni Piechniczek. W obecnych czasach trudno znaleźć klub, z którego z jednego rocznika wybija się kilku zawodników.
- Teraz jest całkiem inne życie. W tamtych czasach na każdym placu grało się w piłkę. Było bardzo dużo utalentowanych piłkarzy. Wystarczyło tylko popatrzeć na którym boisku grają koledzy i iść do nich. Na okrągło graliśmy - wspomina Szołtysik. - Mam wnuków, którzy grają. Idą dwa razy w tygodniu na trening po półtorej godziny i to wszystko. My graliśmy codziennie po dwie, trzy godziny - dodaje.
Być może odmieni się to już w najbliższym czasie. W poprzednim sezonie srebrne medale mistrzostw Polski zdobyli juniorzy starsi zespołu z Roosevelta. - Teraz jest taka tendencja, że stawia się na młodych. Jeśli jakaś drużyna daje szansę takim zawodnikom i osiąga sukcesy, inni idą w ich ślady. Myślę, że Górnik będzie miał pożytek ze swojej młodzieży - uważa wychowanek Zrywu.
Szołtysik, chociaż mieszka daleko od Zabrza, bardzo dobrze orientuje się w tym, co dzieje się w Górniku. - Sprawdzam wyniki. Obowiązkowo, po każdej kolejce. Wiem z kim i jak grają. Ostatnio coś im słabo idzie. Widziałem też dwa mecze w telewizji - z Lechią Gdańsk i ŁKS-em Łódź. Słabo grali. Już niedługo będzie gotowy nowy stadion. Oby tylko nie na drugą ligę. Takie niebezpieczeństwo przecież też jest - mówi z przymrużeniem oka.
Szołtysik nie był jedynym zawodnikiem Zrywu, który zrobił karierę. Razem z nim w Chorzowie grę zaczynali między innymi Jan Banaś czy Antoni Piechniczek. W obecnych czasach trudno znaleźć klub, z którego z jednego rocznika wybija się kilku zawodników.
- Teraz jest całkiem inne życie. W tamtych czasach na każdym placu grało się w piłkę. Było bardzo dużo utalentowanych piłkarzy. Wystarczyło tylko popatrzeć na którym boisku grają koledzy i iść do nich. Na okrągło graliśmy - wspomina Szołtysik. - Mam wnuków, którzy grają. Idą dwa razy w tygodniu na trening po półtorej godziny i to wszystko. My graliśmy codziennie po dwie, trzy godziny - dodaje.
Być może odmieni się to już w najbliższym czasie. W poprzednim sezonie srebrne medale mistrzostw Polski zdobyli juniorzy starsi zespołu z Roosevelta. - Teraz jest taka tendencja, że stawia się na młodych. Jeśli jakaś drużyna daje szansę takim zawodnikom i osiąga sukcesy, inni idą w ich ślady. Myślę, że Górnik będzie miał pożytek ze swojej młodzieży - uważa wychowanek Zrywu.
Szołtysik, chociaż mieszka daleko od Zabrza, bardzo dobrze orientuje się w tym, co dzieje się w Górniku. - Sprawdzam wyniki. Obowiązkowo, po każdej kolejce. Wiem z kim i jak grają. Ostatnio coś im słabo idzie. Widziałem też dwa mecze w telewizji - z Lechią Gdańsk i ŁKS-em Łódź. Słabo grali. Już niedługo będzie gotowy nowy stadion. Oby tylko nie na drugą ligę. Takie niebezpieczeństwo przecież też jest - mówi z przymrużeniem oka.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów