Łęczna - Zabrze 0:0. Kasprzik obronił rzut karny!

07.05.2016
Po meczu w Łęcznej jednak jest "dwóch rannych", chociaż mało brakowało, by był "jeden zabity" - najpierw jednak Grzegorz Kasprzik obronił rzut karny, a chwilę przed końcem spotkania Marcis Oss trafił w słupek.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Wydarzenie
Po faulu Jakuba Świerczoka, zabrzanie chwilę przed końcem regulaminowego czasu gry wykonywali rzut wolny. Po dośrodkowaniu Rafała Kurzawy głową uderzał Marcis Oss. Piłka odbiła się od słupka!

Bohater
Czy to była interwencja na wagę utrzymania?! Grzegorz Kasprzik w drugiej połowie obronił rzut karny, podyktowany za faul Bartosza Kopacza na Przemysławie Pitrym. "Kapel" nie dał się zaskoczyć Bartoszowi Śpiączce.

Rozczarowanie
To był Grzegorz Bonin z drugiej przygody z Górnikiem Zabrze. Bezbarwny, nie wnoszący za wiele do ofensywy swojego zespołu. Źle podawał, zepsuł bardzo groźną kontrę gospodarzy w drugiej połowie. Po raz kolejny bramkarz był pewnym punktem swojej drużyny.

Co ciekawego?
- To powinien być gol! Gdy z prawej strony - 20 minut przed przerwą - w pole karne zagrał Szymon Matuszek, a Jose Kante nieczysto uderzył w piłkę, bramkarz Sergiusz Prusak odbił futbolówkę do boku. Dopadł do niej Armin Ćerimagić. Bośniak miał dwa wyjścia - strzelać z ostrego kąta do "pustaka" albo dogrywać do Matuszka, który stał tuż przed bramką. Pomocnik wybrał pierwszą opcję. Trafił jednak w boczną siatkę...

- Podział punktów oznacza, że oba zespoły mają punkt przewagi nad ostatnim Podbeskidziem Bielsko-Biała i "oczko" straty do Termaliki Bruk-Bet Nieciecza. Spadkowiczów trzeba szukać wśród tych czterech ekip.

- Do rzutu karnego mecz nie stał na wysokim poziomie i długimi fragmentami na boisku nie działo się zbyt dużo. Dopiero po faulu Kopacza na Pitrym zaczęło się dziać - tuż po niewykorzystanej "11" groźny strzał oddał Ćerimagić, po chwili indywidualną akcję zakończoną uderzeniem Kopacza.

- W końcówce role się odwróciły - łęcznianie śmielej zaatakowali, co stwarzało okazje dla gości do kontrowania. Raz na bramkę ruszyli Ćerimagić z Gergelem. Bośniak źle jednak zagrał do Słowaka.

- Kilka minut przed końcem zakotłowało się w polu karnym zabrzan - wprowadzony chwilę wcześniej Jakub Świerczok nie zdołał jednak oddać strzału na bramkę.

- Rafał Kurzawa mógł mieć "gola kolejki". Pomocnik na początku drugiej połowy potężnie uderzył z dystansu, jednak Prusak spisał się bez zarzutu.

- W pierwszej połowie to zabrzanie prowadzili grę - utrzymywali się przy piłce przez 70% czasu. Goście oddali dwa celne strzały, a gospodarze - ani jednego.

- "Trójkolorowi" mieli problemy, by zagrozić po stałych fragmentach gry. Najpierw o mały włos nie dopuścili do kontry po rzucie wolnym, a później... sędzia odgwizdał spalonego po tym, jak rozegrali rzut rożny.

- W drużynie gości, oprócz Kasprzika, wyróżnić należy Matuszka i Ossa, który był bardzo pewny w obronie.

- Czwartą żółtą kartkę w tym sezonie otrzymał Kopacz. Oznacza to, że nie zagra w spotkaniu z Koroną Kielce.

- Górnik Zabrze po raz czwarty z rzędu zagrał w takim samym wyjściowym składzie.

- Andrzej Rybarski poprowadził Górnik Łęczna po raz pierwszy już jako pierwszy trener - wczoraj z pracy zrezygnował Jurij Szatałow.

- W Łęcznej pojawiło się kilkuset kibiców śląskiej drużyny, którzy od pierwszej do ostatniej minuty wspierali swój zespół.

Górnik Łęczna - Górnik Zabrze 0:0

Łęczna: Prusak - Sain, Pruchnik, Bożić, Leandro - Szmatiuk, Bednarek - Bonin (89. Mierzejewski), Nowak, Śpiączka (71. Piesio) - Pitry (78. Świerczok). Trener: Andrzej Rybarski.

Zabrze: Kasprzik - Kopacz, Danch, Oss - Matuszek, Przybylski, Kurzawa, Kallaste - Gergel (85. Skrzypczak), Ćerimagić - Kante (77. Steblecki). Trener: Jan Żurek.

Żółte kartki: Świerczok, Mierzejewski - Kopacz, Oss.
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa).

Widzów: 5415.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również