Łęczna - Tychy 2-0. Bonin załatwił gospodarzom lidera
24.11.2013
Wydarzenie
Dwudziesta szósta minuta. Paweł Zawistowski przymierzył zza pola karnego, oddając naprawę mocne uderzenie, a piłka - jak po sznurku - wleciała wprost w "okienko" bramki strzeżonej przez Marka Igaza. Bramkarz z Tychów nie miał w tej sytuacji nic do powiedzenia.
Bohater
Grzegorz Bonin. Kiedyś związany z Górnikiem Zabrze piłkarz dziś rozegrał dobre zawody w barwach ekipy z Łęcznej. Miał też udział przy drugim trafieniu dla gospodarzy, kiedy to po indywidualnym rajdzie wdarł się w pole karne gości. Następnie precyzyjnie podał futbolówkę do Łukasza Zwolińskiego, a wypożyczony z Pogoni Szczecin zawodnik dopełnił formalności.
Rozczarowanie
Niewykorzystane okazje tyszan. W końcówce sześćdziesiątej minuty, kiedy goście przegrywali jeszcze jedną bramką, świetne okazje mieli kolejno Krzysztof Bizacki i Paweł Smółka. Czterdziestolatek chciał przelobować bramkarza gospodarzy, ale zrobił to nieporadnie, z kolei napastnik GKS-u nie skierował piłki głową do siatki z... piątego metra.
Co ciekawego
- Zdecydowanie więcej z gry mieli dziś gracze z Łęcznej i to oni już po pierwszej połowie powinni prowadzić co najmniej trzema golami. Szczególnie dobry dzień miał Paweł Zawistowski, który prócz zanotowania przedniej urody bramki, miał kilka sposobności na ponowne wpisanie się na listę strzelców.
- Mimo nie najgorszej gry tyszan w drugiej połowie - zawodziła skuteczność. Prócz dwóch wspomnianych okazji goście z Tychów atakowali Górnika, ale ich akcje - mimo że ładne - kończyły się zaraz przed polem karnym. A jak już futbolówka wturlała się w szesnastkę gospodarzy, szybko była wybijana.
- Niezależnie od porażki gracze GKS-u Tychy mogą być pewni, że zimę spędzą poza strefą spadkową.
Dwudziesta szósta minuta. Paweł Zawistowski przymierzył zza pola karnego, oddając naprawę mocne uderzenie, a piłka - jak po sznurku - wleciała wprost w "okienko" bramki strzeżonej przez Marka Igaza. Bramkarz z Tychów nie miał w tej sytuacji nic do powiedzenia.
Bohater
Grzegorz Bonin. Kiedyś związany z Górnikiem Zabrze piłkarz dziś rozegrał dobre zawody w barwach ekipy z Łęcznej. Miał też udział przy drugim trafieniu dla gospodarzy, kiedy to po indywidualnym rajdzie wdarł się w pole karne gości. Następnie precyzyjnie podał futbolówkę do Łukasza Zwolińskiego, a wypożyczony z Pogoni Szczecin zawodnik dopełnił formalności.
Rozczarowanie
Niewykorzystane okazje tyszan. W końcówce sześćdziesiątej minuty, kiedy goście przegrywali jeszcze jedną bramką, świetne okazje mieli kolejno Krzysztof Bizacki i Paweł Smółka. Czterdziestolatek chciał przelobować bramkarza gospodarzy, ale zrobił to nieporadnie, z kolei napastnik GKS-u nie skierował piłki głową do siatki z... piątego metra.
Co ciekawego
- Zdecydowanie więcej z gry mieli dziś gracze z Łęcznej i to oni już po pierwszej połowie powinni prowadzić co najmniej trzema golami. Szczególnie dobry dzień miał Paweł Zawistowski, który prócz zanotowania przedniej urody bramki, miał kilka sposobności na ponowne wpisanie się na listę strzelców.
- Mimo nie najgorszej gry tyszan w drugiej połowie - zawodziła skuteczność. Prócz dwóch wspomnianych okazji goście z Tychów atakowali Górnika, ale ich akcje - mimo że ładne - kończyły się zaraz przed polem karnym. A jak już futbolówka wturlała się w szesnastkę gospodarzy, szybko była wybijana.
- Niezależnie od porażki gracze GKS-u Tychy mogą być pewni, że zimę spędzą poza strefą spadkową.
Polecane
I liga